Moje prace

Moje prace
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malowanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 stycznia 2018

Są tacy, to nie żart,


dla których jesteś wart ... i oni stawiają mnie do pionu, bo blog leży odłogiem  !
Nie,  że nic nie robię, tylko pokazać nie mogę, póki co, ale tak naprawdę,  to i tak wszystko już znacie, no prawie wszystko. To może jeszcze w kwestii świątecznej, bo zaraz już będzie nieaktualne.

Kiedyś malowałam bardzo dużo figurek drewnianych. Było kilka  kolekcji tematycznych,  jakie wychodziły spod mojego pędzla, nie że artystycznie, tylko według  określonego wzoru. Mogę wymienić dwór króla, gospodarstwo, wioska indiańska, osada eskimoska, wioska afrykańska, zwierzęta egzotyczne, postaci z bajek np Królewna Śnieżka i 7 krasnoludków. Była też szopka, a że obiecałam Gosi z Mamelkowa, że pokażę,   zatem wytargałam ją z przepastnych zasobów mojego strychu i oto ona.

























Wiem, zero aranżacji, ale uwierzcie, już samo ściągnięcie jest nie lada osiągnięciem.
Mimo wszystko podoba się ?

Lepiej późno niż wcale, zatem gorąco dziękuję za przepiękne świąteczne kartki z życzeniami,  jakie dostałam od :

ANI




LIDZI




DOROTKI




MADZI




BEATKI




KRYSI




ALINKI





Kolejność przypadkowa. Wszystkie karteczki przecudnej urody, a życzenia bezcenne. Ja z różnych powodów nie wysyłam kartek, tym bardziej cenię te, które dostaję, jesteście Kochane :)

I to by było na tyle. Gorąco pozdrawiam i do zaś :)
Wasza BB :)

poniedziałek, 27 listopada 2017

Wezwałam na pomoc !


Bo już nie wyrabiam, od razu przyleciały całym zastępem ...









Właściwie to jest jeszcze jeden, ale tego akurat nie mogę pokazać, więc chociaż w zbliżeniu trzy, żeby widać było, do czego były mi potrzebne małe frywolitkowe kwiatuszki   :)




Zrobiłam też takie małe  biżuteryjne, " kieszonkowe " . Mogą być zawieszką, breloczkiem, nawet kolczykami, co kto zechce.














W minionym tygodniu remontowałam pokój, teraz oddycham rękawami, chyba się starzeję, zmęczenie daje o sobie znać, bo żeby nie było,  malarz - to ja.   Tak było przed,






tak w trakcie,






a tak wygląda po malowaniu. Nie pytajcie o kolory, bo te zazwyczaj sama dorabiam odpowiednio do czegoś, w tym wypadku wykładnikiem był dywan. Obicia krzeseł jeszcze przed świętami się zmieni ... chyba  :)






Na koniec widoczek za oknem, dosłownie kwadrans temu, może nie widać zbyt dokładnie, ale zaczął prószyć śnieg, pierwszy w tym sezonie. Jak dla mnie,  to może nasypać  full max dzień przed Wigilią i stopić się 27 grudnia, tyle mi do szczęścia wystarczy :)






I to by było na tyle. Przede mną bardzo pracowity okres, więc spokojnie, nie będę Was zbyt często niepokoić swoimi postami. Dziękuję za odwiedziny i każde miłe słowo, które chłonę jak gąbeczka :)
Pozdrawiam i do zaś :)

czwartek, 9 marca 2017

Wiosenna jajecznica :)


Do sporządzenia będzie nam potrzebna sporych rozmiarów patelnia i specjalnie wykonane na tę okoliczniość jaja, które wrzucamy na wspomnianą patelnię i  gotowe. Od takiej potrawy na pewno nie przytyjemy, a co się napatrzymy to nasze :)













Kto woli bardziej fit, to może samo białeczko, podobno  jest mniej tuczące ;)






Dla tradycjonalistów - wszystkiego w stosownych proporcjach :)






W tak zwanym międzyczasie,  dziabnęłam osobistemu Mikusiowi,  taką smyczkę do " niunia " ( swojska nazwa smoczka,  ustalona xx lat temu,  przez najstarsze dziecko w rodzinie :)






Co nieco jeszcze działam, ale marnie mi to idzie, niemoc jakaś mnie dopadła, są tacy co próbują to uleczyć,  ale z marnym skutkiem ...

Dzięki za wizyty na moim blogu Tym, co jeszcze mają ochotę tu zaglądać, a szczególnie  Tym, co mają ochotę komentować :)
Pozdrawiam cieplutko i byle do wiosny :)
Wasza BB :)

czwartek, 21 kwietnia 2016

3 w 1


Dziś śliczna pogoda, więc zatrzymałam się w drodze powrotnej, by zrobić zdjęcia Kapliczki, do której odnawiałam figury. Stoją w niej  wszystkie trzy, a przechodzący patrzą i podziwiają. Mało kto we wsi wie, że to ja je malowałam, włącznie z Księdzem Proboszczem i niech tak zostanie.  Kapliczką od lat opiekują się dwie rodziny,  mieszkające najbliżej i to właśnie  na ich prośbę, zostały odnowione.


Tak się prezentuje kapliczka z każdej strony, na której są figury.










A tak wyglądają w zbliżeniu.










Kapliczka ma ponad 100 lat i jest wpisana w rejestr zabytków naszej gminy. Rzadko kiedy to mówię, ale jestem dumna ze swojej pracy  :)

Cieplutko witam Nową Obserwatorkę. Bardzo mi miło, tym bardziej, że ostatnio Obserwatorzy raczej mi ubywają ... Rozgość się proszę i buszuj do woli :)

Na dziś to tyle. Pozdrawiam i do zaś :)

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Renowacja i o tym, jak mało nie padłam pod kuchenką !


Dziś przychodzę z kolejną  figurą, odnowioną do naszej kapliczki. To już trzecia i była wyjątkowo mocno zniszczona.




Oprócz niezgodnego z moją wiedzą religijną malowania,  w przeszłości była złamana, do tego miała odłamany lewy dolny róg podstawy. Po poprzednim malowaniu, na całości,   były niefajne grudki z farby. Figura jest krucha i nie udało mi się ich usunąć. Zrobiłam co w mojej mocy i teraz prezentuje się tak.




Wiem, że niektórym  podobałaby się bardziej taka stara, nadgryziona zębem czasu, ale skoro dwie inne są odnowione, to nie godzi się,  by ta stała w takim stanie. I na koniec, moje ulubione, zdjęcie porównawcze.




A teraz z innej beczki :)
Lubię oglądać różnego rodzaju programy kulinarne, głównie konkursy typu Masterchef, czy Piekielna Kuchnia Gordona Ramsaya. Ten ostatni, niewątpliwie oprócz tego, że bywa Wielkim pieniaczem, to ma też za sobą Wielki talent kulinarny, w przeciwieństwie do naszej rodzimej Pani G. która nieudolnie próbuje go naśladować, za którą już nic nie stoi  ...

Wielokrotnie widziałam,  u wspomnianego Gordona,  Yorkshire pudding i ciekawiło mnie, jak toto smakuje ? Musi być dobre,  skoro się zajadają pod wieloma postaciami, jako pieczywo, zastępuje też  ziemniaczki do sosów, czy jako deser na słodko. Myślałam - cóż to za ustrojstwo, no ale jakoś nie wpadłam na pomysł, by luknąć za przepisem. I tak było,  aż do wczoraj, gdy to moja ulubiona ostatnio Mistrzyni Kuchni - ELA - pokazała to cudo u siebie.

Miałam zamiar spróbować jutro, ale że dzisiaj, że tak powiem mam z lekka " sexualne podejście do wszystkiego " , to poszłam się zrelaksować do kuchni. Zrobiłam wszystko zgodnie z przepisem (  dostępny TU ),   oczywiście u Eli . Jakoś tak myślę, szału nie widzę w tym cieście, zwykłe jak na naleśniki. Z 2 jajek wyszły mi tylko 3 sztuki, widocznie kury, które je znosiły,  stwierdziły, że za parę groszy nie będą sobie doopki rozdzierać ;)

Zaglądam po 30 minutach do kuchenki,  bo po co wcześniej, jak miało siedzieć 35 - 40 i  ... mało nie padłam !




Ewidentnie mój pudding,  wybierał się gdzieś na spacer, a do tego " silnie wanilią pachniał " , kształt - jak pisała Ela - nieprzewidywalny !




Tu widać,  ile pozostało w foremce, dobrze,  że drania złapałam w ostatniej chwili, bo lada moment byłby już u sąsiada :)




Moja wersja - jeden pudding,  przecięty na połowę z kupionymi dziś ( za całe 3 zł / pół kg ) truskawkami.




PYSZNOŚCI !!!
Na takiej diecie,  to ja niedługo będę szersza niż dłuższa. I tak zawsze powtarzam, że łatwiej mnie przeskoczyć, niż oblecieć dookoła :)

I tym smacznym kąskiem, żegnam Was i do zaś :)
Ps. Uciekinierka nadal na wolności :)

piątek, 1 kwietnia 2016

Dorota ma kota :)


To nie tylko nazwa posta, ale i nazwa bloga mojej internetowej koleżanki DOROTY.
Myślę, a nawet więcej - jestem pewna, że Dorota,  rzeczywiście ma kota,  na punkcie kota i nie tylko ;)
No a teraz,  to ma jeszcze jednego kota, ode mnie. Jakiś czas temu wymalowałam takie jajo i leżało sobie niedocenione,  leżało, aż gdy poznałam D. stwierdziłam, że u niej będzie mu najfajniej. Dla odświeżenia malnęłam tylko lakierem i tatam ...























Zdjęcia niby takie same, a jednak każde inne, wystarczy spojrzeć kiciusiowi w ślepka i już widać różnicę. Dorotka zadowolniona, zaadoptowała sierściucha , podobno chwilowo domowy kiciuś poszedł w odstawkę ... ale tylko chwilowo ... A jak Wam się podoba, już nie mój,  jajowy kiciuś ? :)

No a teraz,  na dowód, że mamy wiosnę, dziś  " mój " miejscowy bociuś, o którym wspomniałam z racji prezentacji zajączków,  zjawił się w gniazdku, więc wyjeżdżając na drogę główną,  będę wpadać do niego w odwiedziny :)





Dziękuję pięknie Wszystkim, które przesłały mi życzenia świąteczne. Wszystkie dotarły już po świętach, a zdjęć jeszcze nie zrobiłam, za co z góry przepraszam i obiecuję się poprawić :)
I to by było na tyle. Pozdrawiam i do zaś :)

niedziela, 23 sierpnia 2015

Misz masz.


Właściwie to dziś jak w tytule - każde z innej beczki. Aktualnie  kilka rzeczy na tapecie, jednak pokazać nie wszystko mogę, więc skrótowo, co by o sobie przypomnieć i nie  wypaść z obiegu ;)


Zgłosiłam się do nauki makramy u Aishy -  banerek w lewym górnym rogu - gdyby koś chciał dołączyć. Jak to ze mną bywa, robię, jak mam czas, więc dopiero tyle udało mi się opanować. Te żeberkowe czekają dalej, a przyznam, że podobają mi się najbardziej, więc chcę im poświęcić więcej czasu .






Znów maluję, obiecałam to pokazuję foczki







Każda ma na nosie piłkę niby plażową, które ja też muszę wymalować .






Mniej więcej tak to wygląda, ma jeszcze kółka, ale tego to już nie ja montuję. Odpowiedni system w trakcie jazdy powoduje, że ta piłeczka się kręci.






Wciąż eksperymentuję. Co prawda upały i okazyjne zaopatrzenie lodówki,  trochę spowolniło moje zapędy, ale nie ma ten tego , dalej się robi.  Dziś szyneczka z szynki wieprzowej z filetem drobiowym. Prawie dokładnie z przepisu DANUSI - Dziękuję :)  Moja wyszła tak.











A co jest tylko prawie,  a nie idealnie ? Sól morską zastąpiłam himalajską i nie zgadza się ilość składników. Gosiaczku, specjalnie dla Ciebie - waga wsadu 1,2 kg, waga po wyjęciu, bez powstałej  galaretki 0,86 dag. Sporo ubyło, ale tak jest z każdym nie oszukanym wyrobem mięsnym i wiem co jem :)


W tak zwanym międzyczasie dziabnęłam sobie  frywolitkową różyczkę, szczerze to moja pierwsza taka wykonana czółenkami ( wcześniej igła ) i  powiem Wam,  dziwne uczucie przy robieniu. Czemu ?  Bo jak się człowiek nauczy robić prawidłowo KLIK,a  później pół kółeczka musi robić nieprawidłowo, bez KLIK, to trzeba się nagimnastykować, żeby wyhamować :)






Mam w związku z nią pewien zamysł, tylko czy moja wyobraźnia nie  minie się z rzeczywistością ? Zobaczymy.
Pięknie  dziękuję za tak pozytywne komentarze pod studnią. Pozwólcie,  że nie wyjaśnię, kto,  kiedy i jak  " pojechał po studni " , stało się i tyle. Chętnych zapraszam na  mój mini kursik na FB, chyba że są chętni, to po powrocie osoby,  dla której ona jest, zrobię i tutaj, , tylko wołać głośno poproszę  !

A teraz spadam i już nie gadam. Pozdrawiam i do zaś :)