Moje prace

Moje prace
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyzwania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyzwania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 lutego 2018

Luźna interpretacja :)


A nawet dwie luźne interpretacje, ale może po kolei.

Zacznę od Anulkowego BINGO , bo dawno ( niestety ) nie bawiłam się w kartkowanie, a tym razem chcąc wykorzystać nowy wykrojnik, prawie się wpasowałam, ponieważ Szefowa dopuszcza inne układy niż wzdłuż w szerz i na  poprzek, to  u mnie jest tak.














Moja luźna interpretacja to -  listki, perełki i ażur ( w hostii ). To jak Anulka, zaliczone ?
Jeszcze tylko banerek i voila :)




Druga, chyba jeszcze luźniejsza interpretacja, to wyzwanie gościnnej projektantki w SZUFLADZIE.
W tym miesiącu temat jaki nam zaproponowała  Asa_6niebo, to " Hej na krakowskim rynku ".
Moja praca wygląda tak.





Najpierw powstały 2, a później troszkę więcej :)









Jak by to uzasadnić. Jest laj ... konik, kolorek - nie wiedzieć czemu  kojarzy mi się z sukmaną :)  guziczki są kolorowe, niczym cekiny w gorsecie, oczka koników są z koralików,  no i ... przecież  mieszkam pod Krakowem :) Koniki są breloczkami, jakie dzisiaj dostały dzieci na półkolonii w jednej z zabaw,  w rozpoczętych właśnie feriach zimowych w Małopolsce.
Jeszcze tylko banerek i też pędzę do żabki :)






Na koniec dziękuję pięknie za miłe słowa, ale jak wspominałam w poprzednim poście, aniołek nie jest moim pomysłem ( niestety ). Znalazłam go na Pintereście, wklejam zdjęcie. Ja skorzystałam tylko z pomysłu agrafkowej spódniczki i kształtu szkrzydełek. Rodzaj, ilości koralików, sposób montowania są moim luźnym podejściem do tematu i tym, co znalazłam w przepastnych zasobach swoich pudełek :)




Dziękuję za liczne odwiedziny i każde miłe słowo, czytam je z uwagą i delektuję się bardziej,  niż pączusiami w miniony czwartek :)
Pozdrawiam i do zaś :)

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Anielskie pożegnanie.


Zjawił się nagle i niespodziewanie, jak chyba większość z tego gatunku ...
Nie planowałam, a może dokładniej - nie sądziłam, że w natłoku obowiązków znajdę chwilę na zrobienie czegoś niezaplanowanego. Ale gdy przeczytałam o anielskim wyzwaniu w SZUFLADZIE, to żal mnie ogarnął, bo dwa posty wcześniej przybyły do mnie całe zastępy, ale to było przed czasem, jednak  tematu nie odpuszczam, zatem  wczoraj wydziubałam takiego aniołeczka i zaraz z nim tam pędzę :)


















Aniołek jaki jest każdy widzi, gorzej ze zdjęciami. Jest mój, od A do Z, tym razem nawet zapisałam co i jak, bo prosty, to i pisać łatwo, więc jakby ktoś chciał, to nie ma sprawy, tylko nie przed świętami proszę, bo w ten oto sposób żegnam się z Wami. Jeszcze tylko banerek i lecimy z aniołkiem do SZUFLADY





Do końca roku na pewno już nic nie napiszę, może zajrzę do Was z telefonu w godzinach nocnych, ale to się dopiero zobaczy. Coraz częściej zastanawiam się, czy  nie zamknąć całkiem bloga na siedem spustów ... Spokojnie, nawet jeśli, to osoby które zapisały się u mnie na Podaj dalej,  na pewno dostaną swoje prezenty, a może nawet wtedy jeszcze szybciej :)
Zatem słowami Ks. Twardowskiego składam Wam życzenia. Uwielbiam tę mądrość, którą nam przekazuje.




Pozdrawiam Wszystkich już Świątecznie i bardzo, bardzo  cieplutko :)

EDYTOWANY.
Gwoli wyjaśnienia. Nie zamierzam usuwać bloga, bo czasem sama lubię pogrzebać w przeszłości :)
Z ostatniej chwili. Dziś pojawiła się niespodziewana propozycja, więc jest nadzieja, że cdn , a jak będzie, to się zobaczy :)

piątek, 24 listopada 2017

Pasart :)


Wczoraj dotarła do mnie tajemnicza przesyłka. Nic nie zamawiałam, moje laski też mnie nie uprzedziły, zatem gdy wyczytałam na adresie swoje imię i nazwisko, dorwałam się do niej niczym szczerbaty do wymarzonej paczki sucharów, kąsający dookoła, by czym prędzej dostać się do środka. Wybaczcie zatem, zdjęcie już po akcji :)





I wtedy nastała jasność :)
Sponsor z Szuflady, czyli Pasart, szczegóły TU, jakimś cudem trafił na mojego bloga, gdzie poza testem pokazałam reniferka, szczegóły TU. Skradł on serca Pasartowego Teamu, więc  postanowili mi przesłać cyt. " ...  małe co nieco do przetestowania "  :)






Po rozpakowaniu całość wygląda tak.






Przecudnej urody nożyczki, już sprawdziłam, długość 15 cm, idealnie tnące końcówki, więc precyzja cięcia, że mucha nie siada. Do tego duże wygodne uchwyty, co ma niemałe znaczenie, gdy już łapki nie takie zgrabne i paluchy wykręcają się, wiem co mówię :(  Nie trzeba wpychać ich w malutkie uchwyciki, a później wyszarpywać by wylazły, tylko zdecydowany chwyt i mamy je w dłoni.  Zbliża się okres prezentowy, zatem polecam je dla mam, babć, a kto potrzebuje, to warto  dla siebie, a co, troszkę egoizmu powinno siedzieć w każdej z nas w końcu rękodzieło, to nasze drugie życie :)






Eko torba, którą zamierzam namiętnie testować w szale przedświątecznych zakupów, na pewno będę widoczna i rozpoznawalna :)





Dwa motki cudownej bawełny maceryzowanej. Miałam przyjemność już z takiej robić, jest niesamowita, mięciutka, nie mechaci się, po prostu idealna.  Pomysł już jest, gorzej z czasem. Gdyby tak sponsor zafundował mi " 13 ", nie taką tradycyjną pieniężną, a w postaci trzynastego miesiąca kalendarzowego z przeznaczeniem na robótki, albo chociaż wiaderko czasu ... Zatem w tym wypadku proszę o cierpliwość :)






I na koniec cudowne motto, takie swojskie, bo nasze i dlatego  dedykuję je Wam Wszystkim  :)





Dziękuję sponsorowi za tyle niespodziewanej dobroci, jaka do mnie dotarła. Od razu dzień staje się piękniejszy i jak mówi reklama, chce się " Ż " i nie mówię tu o piwie :)


Na koniec zostawiam garść kwiatuszków, wiosna coraz bliżej :)




Pozdrawiam i do zaś :)

czwartek, 16 listopada 2017

Renifer - poza testem :)

Lubię wyzwania i różnego rodzaju zabawy i w zależności od możliwości,  biorę w nich udział, lub ogłaszam u siebie. Zatem gdy trafiłam w SZUFLADZIE na " Testuj z szufladą ", od razu się zgłosiłam. Spokojnie, jeszcze mi nie " zazdraszczajcie " , niczego nie dostałam, nikt mnie nie wybrał i żadne testowanie, bo jak ktoś najpierw robi, a później czyta do końca, to od razu na starcie ma przechlapane. Podobnie było ze mną, doczytałam tylko do momentu - wyrazić chęć udziału w komentarzu - i co by się nie spóźnić, to sruu, poleciało, a dopiero później doczytałam co jak i dlaczego.

Teraz druga część opowieści. Kiedyś kupiłam sobie szydełko, takie proste i cudne zarazem, bo ja nie lubię z rączkami, czy jakieś miękkie, a to jest w sam raz, aluminiowe więc lekkie, kosztowało jak dla mnie i za jeden egzemplarz - duuuużo, no i ma wadę, bo jest tylko jedno jedyne. Gdy więc w jednym z zestawów do testowania zobaczyłam cały taki komplecik, aż mi się oczka zaświeciły :) Zajrzałam od razu do sponsora zabawy i niestety nie znalazłam. Okazało się coś mi fiksowało w wyszukiwarce, bo szydełka były, więc mając tak 99 %, czyli po naszemu zero szans dostania takich do testowania,  zakupiłam sobie sama i za cenę dwóch takich,  jak to wcześniej wspomniane moje cudo,  mam teraz cały komplet, czyli pełna rozmiarówka, radocha lepsza niż u dziecka w sklepie z cukierami. Wygląda to tak  :)






Nie wiem kto jest producentem, nie mają takiego charakterystycznego zapaszku, co to nos wykręca na drugą stronę, ale i żadnej metki nie znalazłam. Etui pachnie skórą, szydełka są gładziutkie i dzierganie to sama przyjemność. Gdy na stronie Szuflady, po wybraniu 5 szczęśliwców do testowania, wśród których jak przypuszczałam się nie znalazłam, ale  napisałam kolejny komentarz, zostałam zaproszona do wykonania pracy z zakupionych materiałów.

A co mi tam zależy, jak zabawa, to zabawa :)
Moje zakupione produkty najbardziej zbliżone są do testowego zestawu 4, wełna Jeans, ta akurat Art Yarn, do tego szydełka aluminiowe i zawieszka na sweterku, co prawda  czterolistna koniczynka kupiona dość dawno, ale też w Pasarcie, a że to ja jestem sama swoim sponsorem, to ja tu rządzę, prawda ?  Rzut okiem na całość zakupów, które prezentuje wydziergany reniferek :)





Dane techniczne - jak wspomniałam włóczka ArtYarn Jeans w trzech kolorach, szydełko nr 2 ( zawsze dziergam mniejszym rozmiarem, niż zaleca producent ). Wzrost renifera wraz z rogami 37 cm, bez rogów 26 cm, wypełnienie kulka silikonowa. W nogach, rękach i najwyższych częściach  rogów,  dla usztywnienia drut.


























Jak się reniferek dorwał do sanek, to jak dziecko, dawaj hasać po świeżutkim śniegu ;)


















A teraz leży i odpoczywa :)






Ciekawa jestem,  jak sponsor oceniłby moją pracę, gdybym faktycznie brała udział w testowaniu. Nie wiem czy się dowiem, ale Was poproszę o kilka słów na ten temat, bo na Was zawsze mogę liczyć :)

A jeszcze w kwestii zabaw na moim blogu. Wkrótce ogłoszę kolejne " Podaj dalej ",  więc kto chętny dostać prezent ode mnie, to proszę pilnować kolejnego posta :)

Pozdrawiam i do zaś :)


środa, 11 października 2017

Podaj dalej :)


Jakiś czas temu zapisałam się u JADZI na zabawę " Podaj dalej " no i ... nie powiem, że głupi to ma więcej szczęścia niż rozumu, bo to jak bym sama sobie strzeliła w kostkę i choć moja samoocena jest zdecydowanie na niskim poziomie, to jednak aż tak nisko nie dotyczy kwestii rozumu :) Druga część tego znanego porzekadła się sprawdza w 100 %, szczęścia spotkało mnie ogrom. Popatrzcie sami






Wszystko przepięknej urody, a haft powala precyzją wykonania i ilością szczegółów wzoru.






Przepiękna Bolesławiecka porcelana i sami widzicie, że już teraz mi nawet Ptasiego mleczka nie brak, tyle tego szczęścia :) A dla opakowania po zestawie kreatywnym już znalazłam inne zastosowanie. Jest na tyle duże, że spokojnie mieści się w nim każdy kłębek wełny, tym bardziej kordonek, więc będzie mi służył jako pojemnik w trakcie robótkowania. Szczelina na górze jakby ku temu stworzona :)






Dziękuję Jadziunia za Twe dobre serducho. Wysoko zawiesiłaś poprzeczkę, więc sprostać będzie nie łatwo, ale się nie poddaję i w myśl zasad tej zabawy zapraszam dwie chętne osoby, na otrzymanie ode mnie prezentu, na którego wykonanie mam rok ( teoretycznie ), zapewniam będzie to szybciej. Osoby,  które się zapiszą od razu poproszę o podanie adresów, czas otrzymania prezentu będzie niespodzianką. A więc ZAPRASZAM, znajdzie się ktoś chętny ?

Na koniec mała zmiana różańca z poprzedniego posta, szczegóły TU .






Czy to jest wersja ostateczna ? Szczerze powiedziawszy nie wiem i nie jestem taka pewna ... Równocześnie bardzo dziękuję za wszystkie pochwały i sugestie, wyrażone w poprzednim poście.

Pozdrawiam i do zaś :)

niedziela, 7 maja 2017

Ponieważ


Sporo będzie w poście tych PONIEWAŻ, no dobra, może nie sporo, ale na pewno kilka, więc najlepiej będzie, jak zacznę od początku.

Jakiś czas temu,  dołączyłam do akcji " Ośmiorniczki dla wcześniaków ". Zrobiłam tego trochę do różnych szpitali i dopadła mnie niemoc. Niestety w tak zwanym międzyczasie,  została zmieniona włóczka z jakiej ośmiorniczki były robione, a PONIEWAŻ zakupiłam jej trochę, to leżakowała, aż do teraz, gdy to trafiłam na apel,  o TU .

Zgłosiłam gdzie trzeba i wieczorkiem dziabnęłam pierwszą prostą czapusię w kolorze różowym. Naturalna bawełna Alize Bella jak najbardziej się do tego typu pracy nadaje. Druty 3,5 - 60 oczek, 32 rzędy,  i gotowe.










Zwykły prostokącik " zszyty " z tyłu szydełkiem, pracuje równo z dzianinką, nie gniecie, czegóż chcieć więcej.






I nagle małe olśnienie. PONIEWAŻ  Danutka w swej szalonej fantazji na maj wymyśliła takie oto kolorki,






czemu by nie połączyć przyjemnego z pożytecznym. W następnej kolejności wydziergałam czapeczkę w kolorze pomarańczowym. Wzorek podwójny ryż, zasada dziergania jak powyżej.











PONIEWAŻ znalazłam też kolorek żółty, zrobiłam taką samą żółtą.










Przyznam że ten mix, to specjalny ukłon w stronę Danutkowego wyzwania, gdzie obie czapeczki zaraz pobiegną. Kolorki ogniste same w sobie są mi obojętne, za to mój temperament jest jak najbardziej ognisty, rzekłabym nawet momentami wybuchowy ;)






PONIEWAŻ serduszka artystek kolorystek są gorące i otwarte na różne akcje, mam cichą nadzieję, że w ten sposób dowie się o niej więcej osób. A jeśli przyłączy się chociaż jedna z Was i zrobi chociaż jedną czapeczkę, to będę szczęśliwa, o większej ilości nie śmiem marzyć, chociaż byłoby miło    :)

Na zachętę moje 3 czapeczki, pozostałe już będą proste, bez pomponików, chyba ;)






Łapię za druty i dziergam dalej PONIEWAŻ czas goni, ale jest go jeszcze na tyle, że każdy kto chce dołączyć, to jeszcze zdąży. Ze swej strony zachęcam Was bardzo  gorąco :)

Pozdrawiam i do zaś :)
Wasza BB