Moje prace

Moje prace

sobota, 14 lipca 2018

Jak sójka za morze.


Mniej więcej tyle czasu zabierałam się za uszycie tej lalki. Oglądałam i podziwiałam, podziwiałam i oglądałam. Nawet ściągnęłam z Pinteresta wzór i nic z tego nie wyszło. Uszyłam korpus, po czym stwierdziłam, że mija się on z moim wyobrażeniem i poszło wszystko w kąt. Po jakimś czasie dojrzałam do tematu, wyrysowałam sobie sama swoje proporcje. Owszem, podobna do pierwowzoru, przecież musi mieć głowę i tułów, dwie ręce i dwie nogi, no bo niby jak to zrobić inaczej ? Ale mój łepek jest mniejszy, tułów większy, nogi dłuższe, ręce bardziej zaokrąglone i też dłuższe, szwy tylko po bokach. I tak oto dziś powstała moja pierwsza szyta lalka.





























Jak widać,  jest dość spora. Buciki mają " rozmiar " 5,5 cm. Pewnie jej kiedyś dorobię małego misia, albo inne zwierzątko, póki co,  znów musi poczekać. Czy mi się podoba ? Owszem :) Czy jestem zadowolona ? Chyba jednak nie :( W tej formie nie bardzo. Jak rozgryzę temat,  żeby było tak jak ja chcę, to powstanie kolejna. Póki co, jest jak na załączonych obrazkach :)

Dziękuję za odwiedziny i każde słowo, które u mnie zostawiacie :)
Pozdrawiam cieplutko i do zaś :)

piątek, 22 czerwca 2018

Wnerwiłam się okrutnie !


Muszę, po prostu muszę dać upust swoim nerwom i napisać to i owo.
Co mnie tak wyprowadziło z równowagi ? Odpowiedź krótka ALLEGRO !!!

Jak ( może ) pamiętacie, podarowałam swoje autorskie zajączki na aukcję charytatywną dla córki naszej blogowej koleżanki, szczegóły TU.  Sprzedały się oba. Najpierw radość, wpadnie ciut grosza dla Lilianny.

Pierwszy kubeł zimnej wody, jak pierwsza wygrywająca aukcję,  nie raczyła zapłacić ...
Na szczęście druga ( nawiasem mówiąc  nasza  blogowa koleżanka, nie podaję kto, bo może nie chce, nie rozmawiałyśmy na ten temat ) szybciutko przelała pieniążki i jeden z zajączków do niej poleciał.

Po moich wielu próbach kontaktu z wygrywającą aukcję i bezskutecznej interwencji u Allegro, postanowiłam nie wystawiać zajączka na kolejnej aukcji ( jak się później okazało, była to bardzo mądra decyzja ) , jednak użyłam swej dyplomacji i drugi zajączek również poleciał do tego pierwszego,  za którego pieniądze od razu znalazły się na koncie Lilianny.

Kolejny kubeł zimnej wody, gdy Allegro poinformowało mnie, że pieniądze za przesłanie wypłacają tylko 15 dnia każdego miesiąca. Ponieważ pieniądze z aukcji zostały zaksięgowane  17 maja, zatem za przesłanie dostanę 15 czerwca. Super ...

21 czerwca, pieniędzy nadal nie ma. Mało tego, na konto Lilianny za tego pierwszego zajączka też jeszcze nie wpłynęły. Kontaktuję się z Allegro, jako odpowiedź z poprzednich korespondencji - dostałam bezsensowną automatyczną odpowiedź na zupełnie inny temat. Wysłałam zapytanie mailem, system je odrzucił. Wysłałam   z formularza kontaktowego z Allegro - dziś przyszła odpowiedź.

" Wpłaty od kupujących może Pani zweryfikować za pośrednictwem poniższego odnośnika ".

Dobrze, wchodzę, weryfikuję , po czym automat mnie wyrzuca , bo minimalna kwota wypłaty jest 20 zł !

W tym miejscu gryzę się w klawiaturę, bo musiałabym mocno niecenzuralnie pojechać, a przecież Wy nie jesteście winni, by czytać moją podwórkową łacinę. ALLEGRO takie miłe, takie hojne, nie pobiera opłat od aukcji charytatywnych ... W rzeczywistości przez tyle czasu trzyma w garści pieniądze, które nie są ich, a moim zdaniem powinni je natychmiast przelać na odpowiednie konto. W sytuacji gdy za przesłanie płacą kupujący, pieniądze fizycznie nie trafiają do osoby która wysyła,  tylko zostają na koncie ALLEGRO. Ktoś pomyśli że uparła się baba i o parę złoty sieje zamieszanie. Otóż w moim przypadku było to 14 zł ( wg. cennika PP ). Kupująca pokryła koszty przesłania, ja pokryłam koszty przesyłki, a pieniądze  zostały na koncie ALLEGRO, bo kwota nie przekroczyła 20 zł.

Pytam więc. Jaka to hojność, że to niby nie pobierają opłaty za aukcje ? Czy tak to powinno wyglądać ? A przecież ile jest takich aukcji,  ile pieniędzy w ten sposób trafia na konto ALLEGRO ?
Czy mam prawo być zbulwersowana ? Macie jakieś sugestie ? Chętnie przeczytam Wasze zdanie na ten temat. Dyskusja otwarta.

Spokojnej nocy.

niedziela, 17 czerwca 2018

Zachodzi obawa ...


Aż trudno uwierzyć, że od poprzedniego posta minął już miesiąc, niestety zachodzi obawa, że niedługo o mnie całkiem zapomnicie.  Długo by opowiadać i jak wszędzie, czasu mało na robótki. Jednak ostatnio zrobiłam taką niby książeczkę, jako pamiątka z wakacji. Na okładce transfer zdjęcia obdarowanego.





Choć znajdowało się w środku malutkie zapięcie magnetyczne, to dla mnie było ono za mało stabilne, zatem dodałam taki zatrzask. Całość postarzyłam i pomalowałam olejem utwardzalnym promieniami UV.















Wywołałam kilka zdjęć z wakacji, jakie udało mi się zdobyć. Teraz już taka forma odchodzi w niepamięć, ale myślę, że nie tylko dla nas jest ona fajną pamiątką. Mam nadzieję, że prezent się spodobał :)






Na koniec kilka ujęć z mojego reaktywowanego w tym roku ogródeczka. Po paru obfitych deszczach wszystko zaczęło rosnąć " w oczach ". Moja nowa odmiana tykw, mają być malutkie, zobaczymy.






Pomidory, miały być koktajlowe, a to chyba bawole coś tam, nie lubię takich  :(






Pierwsza cukinia :)






Pierwszy ogóreczek, chyba zaraz po niego pójdę i go spałaszuję ze smakiem :)






Groszek cukrowy, malutki, bo późno zasiany :)






Niespodziewanie wygrałam konkurs i w związku z tym w gazecie " Moja wieś " ukazał się ze mną wywiad.
Kto mieszka na wsi i ma dostęp do tego kwartalnika, to zapraszam do lektury. Wysłałam różne zdjęcia, Redakcja wybrała te, które uważała za słuszne, także te z moją podobizną :) Kto nie ma możliwości, to wklejam zdjęcie artykułu.  Na upartego da się przeczytać :)






Upsss, nie wiem czemu wklejam zdjęcie normalnie, ale ono się obraca, wychodzi na to, że to lektura do poduszki ;)

Dzięki że jeszcze ze mną jesteście. Wszystkim miłego tygodnia życzę. Pozdrawiam i do zaś Kochani  :)

niedziela, 13 maja 2018

W Rzaholeckim lesie,


kto ma dużo szczęścia, może zobaczyć ciekawą postać. To nikt inny, jak butny szewc, który pokłóciwszy się ze starostą Humpalem, opuścił Jiczin i zamieszkał w jaskini . Ja miałam podwójne szczęście, bo nie dość, że udało mi się go spotkać, to na dodatek wzbudziłam w nim spore zaufanie i dał mi się sfotografować. Na początek ledwie wychylił swój czerwony kapelusz,




 ale zaraz potem zaczął zwinnie zsuwać się z gałęzi,




by stanąć na ziemi i ukazać się w pełnej krasie.





Udzielił mi wywiadu, podczas którego  kołysał się na gałęzi świerku.






W tajemnicy mi przyznał, że on by tak chciał jak dawniej na szklane ekrany zawitać, no cóż, nie od niego to zależy. A szkoda, bo on bardziej szewcem się czuje niż rozbójnikiem, bo serce ma miękkie i wiele dobroci w nim drzemie.  Na koniec pomachał mi ręką na pożegnanie,





szybko odwrócił się na pięcie





i tak jak się zjawił, tak sprytnie zniknął wśród gałęzi drzew,




bo gdzie jest jaskinia w której mieszka, tego nikt nie wie :)
I to by było na tyle. Dobranoc Państwu. Upssss. Pozdrawiam i do zaś  :)



niedziela, 6 maja 2018

Zapraszam.


Dziś przeczytałam u naszej Kochanej Anulki prośbę o pomoc dla Lilianny, córki naszej blogowej koleżanki Reni Walczak.






Lilianna nie dostała w tym roku dofinansowania do leczenia na turnusie rehabilitacyjnym. Aby mogła na taki turnus pojechać  potrzebna jest Nasza pomoc. 
Pomóc można w różny sposób
1. Można wpłacić dowolną kwotę na konto Lilianny - szczegóły TUTAJ
2. Jeżeli ktoś ma konto na Allegro można wystawić przedmioty na aukcję charytatywną - szczegóły TUTAJ 
3. Można również wylicytować coś na już istniejących aukcjach - szczegóły TUTAJ
Mam nadzieję, że i tym razem nie zawiedziecie i pomożecie spełnić marzenie Liliannie i jej mamie.


 Oprócz tego, że pozwoliłam sobie wkleić część tekstu z posta Ani, to przyłączyłam się do pomocy, wystawiając na licytację moje zajączki.




Wiem, że bardzo Wam się podobały, zatem może ktoś zechce je kupić w prezencie na Dzień Dziecka i w ten sposób wspomóc ten szczytny cel  ? Wklejam link do wszystkich AUKCJI  wśród nich są moje zajączki. Serdecznie  zapraszam .


Na koniec parę gałązek bzu z mojego ogrodu, zapachu nie udało mi się wkleić :)





Zakwitł w tym roku bardzo obficie, niestety powoli już przekwita.
Pozdrawiam cieplutko i do zaś :)


czwartek, 3 maja 2018

Wiedziałam :)


Gdy zobaczyłam te guziczki po raz pierwszy,





wiedziałam, że na pewno użyję je do zapięcia  misiowych szaliczków. I choć kolor lekko się rozjechał z tym co było w ofercie, to kształt jest taki, jaki autor miał na myśli. Pewnie jeszcze do czegoś mi się przydadzą, ale póki co, powstały dwa misie.












Wzór na misia już kiedyś podawałam, dla Tych co nie zapisali sobie - jest TU .
Robi się lekko,  łatwo i przyjemnie w mojej wersji z całości, no prawie z całości. Następnym razem pokuszę się o wrobienie od razu łapek i wtedy będzie całkowicie bez zszywania. Ot tak po prostu lubię sobie wszystko komplikować  :)

W ferworze niezliczonych ilości zajęć, jakie mnie ostatnio dopadły, zrobiłam kolejną skrzyneczkę na prezent ślubny. Tym razem na wierzchu znalazły się takie autka.






Dodałam zamknięcie.






Życzenia wklejone, zamiast transferu. Niestety 5 krotne próby skończyły się porażką, myślę, że druk był coś nie bardzo, bo wszystko robiłam dokładnie tak jak zawsze. Nikt nie obiecywał, że zawsze będzie szło lekko, łatwo i przyjemnie :(






Ponieważ młodzi już dorobili się dzidziusia, przegródka ze smoczkiem i podpisem " Na przyszłość " została zastąpiona słodyczami i podpisem " Na osłodę ", reszta jak w poprzedniej wersji. Dla tych co zechcą zajrzeć, zapraszam  TU :)

I to by było na tyle. Do 15 maja mam tyle obowiązków, że chyba zapomnę jak się nazywam ...
Pozdrawiam cieplutko Wszystkich którzy tu jeszcze zaglądają, za co nisko się kłaniam :)
Wasza BB :)

czwartek, 19 kwietnia 2018

Postanowiłam,


że co jakiś czas pokażę czym się aktualnie zajmuję. Na moje oko 99 % z Was i tak  nie będzie miała okazji zobaczyć moich prac na żywo na wystawie, a ten 1 % , który na bloga zagląda, niekoniecznie będzie miał ochotę skorzystać z możliwości obejrzenia " na żywo ". A może akurat te małe blogowe zajawki podsycą ciekawość i jednak zachęcą do zajrzenia ?

Tak oto dzisiaj przedstawiam Wam swoich rówieśników. Dokładnie to są ode mnie młodsi o rok. Cóż, nie dla wszystkich czas był taki łaskawy, lecz oni są nadal piękni i młodzi. Chyba nie muszę przedstawiać, zresztą przeprowadziłam mały test na rodzinie i bezbłędnie wykrzyknęli prawie chórem ...






Bolek i Lolek !
Najpierw zaczęłam robić Bolka, ale w pewnym newralgicznym punkcie,  postanowiłam wypróbować na Lolku, bo jakby co, to miał ten punkt zakryty porciętami :)
I tak poszło, że najpierw powstał Lolek, a dopiero dokończył się Bolek.  Postać robiona w całości od stóp, do głów. Kończyny od razu wrabiane a nie doszywane, bez drutów w środku, dlatego wyglądają, jak by im ktoś arbuzy spod pach podprowadził :)  Spokojnie można ich ułożyć według własnego uznania, a dodatkowo są bezpieczni jako zabawki dla małych dzieci.
Jeszcze kilka zdjęć, gdyby ktoś chciał podejrzeć dokładniej to i owo :)










































Ogólnie jestem prawie zadowolona. Co bym zmieniła, to zachowam dla siebie ;)
No dobra, w Bolku bym pomajstrowała nieco inaczej dwa detale, ale jest jak jest i tak już pozostanie :)

Pozdrawiam cieplutko i dla dobrego nastroju wrzucam kilka kwiatków z mojego ogrodu. Te nieśmiałe na końcu szeptają " nie zapomnij o mnie "   :)