Witam pięknie tuż przed świętami. A jak święta, to wiadomo, prezenty i takie inne różne niespodzianki :)
Dla mnie pierwszą niespodzianką, była chęć wspólnej wymianki, jaką zaproponowała mi
Anstahe , a kolejną ...
Gdy trafiłam do Danusi po raz pierwszy na bloga, byłam zauroczona, pracami, klimatem domu, samą jego właścicielką, pastelowe kolory, nastrój, spokój, po prostu urok, nie do opisania. Ja - perszing z turbodoładowaniem, wiecznie w biegu ... moje obawy były nieuzasadnione, szybko znalazłyśmy wspólne tematy. Już gdzieś napisałam, co teraz potwierdzam, Danusi serce ma pojemność oceanu , czego dowodem są otrzymane prezenty :)
Rudowłosa tilda, transferowy słoiczek na suszone grzybki, igielnik, który jest fantastyczny stabilny i duży w sam raz na tą ilość szpilek, która jest mi teraz do klocków potrzebna, przydasie ... a zawartość pudełeczka i woreczków pozostanie moją słodką, pachnącą tajemnicą :)
Za to to, co poniżej powaliłoby nie tylko mnie na kolana. Marzyłam o takiej wizytówce, metki z logo bloga, od dziś, ktokolwiek i cokolwiek ode mnie dostanie , będzie wiedział , że to ja :)
Było jeszcze parę osobistych drobiazgów, których przepraszam - zostało ustalone - nie pokażę. Ale przepięknie jeszcze raz dziękuję za wszystko. Danuś, jesteś Kochana. Chciałoby się zanucić " Lato ... zwariowało oszalało moje serce ... " :)
A co ja przygotowałam ? Wiedziałam, że trudno mi będzie dorównać w pomysłach, więc chciałam nadrobić precyzją. Zrobiłam Maryjkę, według pomysłu i za pozwoleniem
Janeczki , do której dorobiłam Józefa, we własnej aranżacji. Do tego dołączyłam karteczkę :)
Nie wiem czy mi się udało, w każdym razie bardzo się starałam :)
Czy było coś jeszcze ? Zajrzyjcie do
Anstahe :)
Mam jeszcze do pokazania troszkę karteczek, ale może następnym razem :)
Witam nowe obserwatorki :)
Dziękuje za poprzednie komentarze i zapraszam ponownie :)
Pozdrawiam i do zaś :)