Moje prace

Moje prace

czwartek, 14 sierpnia 2014

Musiałam spróbować :)



Czasami tak mam - siedzę i dziergam, lub działam coś innego, a mózg mi się w tym czasie lasuje. Ale czasami siedząc, puszczam sobie na Youtube,  jakiś filmik z zakresu rękodzieła, im dłuższy, tym lepiej, bo rzadziej muszę się odrywać od pracy, by puścić coś nowego. I tak od kursu do kursu, aż trafiłam na ...  Na pewno Ameryki nie odkryłam, ale - przynajmniej dla mnie - jest to " Przylądek dobrej nadziei " :)
Po konsultacji, z fachowcem z wielu dziedzin, okazało się - temat także nieznany, więc musiałam spróbować. A ponieważ przed nami,  kolejny długi weekend, może ktoś zechce się pobawić :)

Dobra, dość przynudzania. Od razu powiem, że link do kursu zamieszczę na dole, ale trwa prawie pół godziny, a u mnie sprawę macie załatwioną minuta - pięć :)

Rzecz cała dotyczy cudownego środka do spękań, jaki każda z nas ma w swojej lodówce ! Jest nim jajko - a w tym przypadku żółtko - bo je wypróbowałam. Innym razem pobawię się z białkiem, podobno też tak działa  :)

A teraz w obrazkach + moje skromne uwagi .
Jakiś czas temu przygotowałam sobie  butelki, które czekały na swoje 5 minut, więc w tym przypadku połowa roboty mniej  :)










Wybiłam same żółtko, które następnie przed nałożeniem na butelkę, roztrzepałam pędzlem.






Tak wyglądają butelki,  po pomazianiu żółtkiem - jedziemy w jednym kierunku, ma być mokre, w miarę równomiernie. Jak widać świeci się jak ... sami wiecie co :)






Po wyschnięciu, dalej się świeci, ale już deczko mniej.






No i teraz - szerokim pędzlem, zdecydowanym ruchem, w jednym kierunku nakładamy farbę. I w ten sposób, małą butelkę,  udało mi się przykładnie spierniczyć. Nie wybrałam sobie serwetki, ale wiem mniej więcej jaką chciałam na tej butelce zrobić. Żeby uzyskać kolor tła,  dodałam trochę żółtej bejcy do farby, a że była rozwodniona, to cała farba mi się zrobiła trochę  za rzadka, stąd deko mi toto spłynęło, a może i jajca nałożyłam troszkę za dużo ? No nie wiem, jak na pierwszy raz to się uczę.  Ale ... jak tak teraz patrzę, to wszystko jest do uratowania, pomyślę, czy będzie mi się  chciało myć  butelkę, by ją babrać na nowo ;)










Do tej dodałam więcej gęstej farby  bazy  i jest ok. Z jednej strony wygląda  tak ...






... a z drugiej tak.






Proszę  nie patrzeć na tzw nieład artystyczny w tle i " kolorowy "  stół. Przez 15 lat widział tyle farb i tyle się przez niego przewaliło roboty, że cudem wygląda tak jak wygląda :)

Mam nadzieję, że  producenci cudownych środków spękających do decu, mnie tu nie zlinczują :) A  poza tym,  nie ja to wymyśliłam ... niestety :) Znalazłam też inną ciekawostkę, ale nie powiem, a co @ jestem, nikt by już do mnie nie zaglądał, a  tak -  tadam - za jakiś czas piąty As wyleci z rękawa. A póki co, odsyłam na całość filmu o TU  i przy okazji sama dziękuję, jego twórcom, za takie rarytasy :)

Dziś to by było na tyle. Dziękuję za odwiedziny, miłe komentarze i zapraszam częściej :)
Pozdrawiam i do zaś :)

Po opublikowaniu posta - padły pytania, więc  wrzucam - zdjęcie  tuby z farbą, którą malowałam tło butelek. Pojemność 200 ml,  cena jakaś z promocji, mam ją już parę lat, mocno wydajna  sklep dla plastyków Hergon Kraków ul. Warszawska :)




wtorek, 12 sierpnia 2014

Dziecko mnie pilnuje :)


Nie ma tak łatwo ! Wracam do domeczku, odpalam komp, poczta, mail i czytam - no co się dzieje, blog leży odłogiem ! Całkiem słuszna uwaga :)  Tylko,  że robię coś, co nie  Wszyscy wiedzą i póki co, pokazać nie mogę, Pan nie pojechał w weekend na rybki, a doba ma tyle godzin,  ile ma ...  ja to też raczej perpetum mobile już nie jestem ... no ale od czego lamus ?  No bo kiedyś,  to jednak mi się chciało ! I jest jeszcze jedna ku temu okazja, by co nieco pokazać. Po kilku latach, raczej na pewno - wspominany niejednokrotnie przeze mnie Talencik - na dniach,   przestanie istnieć ... Ale ja nie o tym chciałam.
Skopiowałam parę swoich prac, którymi ewentualnie mogę się jeszcze  pochwalić, zanim polecą w cyber przestrzeń, to ocalę dla potomności. Prace różne tematycznie, na różne okazje poczynione i bez okazji także.

Na początek jesienny kosz, choć wtedy robił za " Kolorowe lato " :)





Qullingowa kartka na ślub.






Bransoletki shamballe.






Półeczka z frywolitkowymi kwiatkami - listki szydełkowe.






Obraz ze słomy.






Wełniane laleczki na palec.






Kompozycja na chrzest.






A to - jak widać - a zrobiłam, bo mi się podobało :)






Barbie idzie do Komunii :)






Moje pierwsze decoupage :)






A jeszcze mi umknęła Panda :)





Rzutem na taśmę dokładam taką pracę. Pamiętam jak byłam z niej dumna, kuferek - całkowicie mój pomysł, wykonany z kawałka ... rury kanalizacyjnej ,oklejonej skórą, podstawka - kawałek deseczki, też w skórę, kwiatek też ze skóry, do tego frywolitkowy naszyjnik z kamieniem i karteczka, drzewko na dokładkę, taki sobie prezencik. Są rzeczy, które jednak mi się podobają - kiedyś i teraz   :)






Może coś na blogu  już było, to przepraszam, nie chce mi się sprawdzać całego od A do Z  :)

A na koniec się chwalę. Jakiś czas temu, u Anulki, z bloga Robótki Ręczne Anny, wygrałam nagrodę pocieszenia,  w świecznikowym Candy. Popatrzcie, jak u Tej szalonej dziewczyny wygląda " POCIESZAJKA "






Miało być do uzgodnienia, jakiś drobiazg, poprosiłam o serwetkę w grzybki, a dostałam tak jak widać.
Dzięki Anula, za fantastyczne prezenty  i miłego wypoczynku Ci życzę :)

No dobra, dość chwalenia się.
Tradycyjnie - ogromne podziękowania, za tyle Ochów i Achów pod myszunią, super jest , to fakt, nie mój wzorek, to mogę  spokojnie tak powiedzieć i nie wyjdę na chwalipiętę  :)
Witając nowe obserwatorki pozdrawiam Wszystkich i do zaś :)


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Tak się złożyło ...



Po raz pierwszy, na bloga Zaplątane szydełko ,  trafiłam za sprawą pewnej myszki, a ściślej, w momencie, kiedy Agnieszka prowadziła kurs, szczegóły - a właściwie początek - TU . A kto chce zobaczyć co mi wtedy wyszło, klika TU.  Później był smok i inne wzajemne odwiedziny. I tak się złożyło, że znów połączyła nas myszka. Na tę balerinę zachorowałam, od momentu jak ją ujrzałam. Jednak  nie mogłam nigdzie zdobyć wzoru, a na zrobienie metodą prób i błędów, a raczej błędów i prób, po prostu nie mam czasu. Ja - same widziałyście - perszing z turbodoładowaniem i jak takie zatrzymać ;) Zatem gdy ujrzałam  swoją  wymarzoną  myszunię u Agnieszki, natychmiast skomentowałam. I co się okazało ? Wzorek jest na FB, tylko ...  mnie tam nie ma, ale Agnieszka była tak dobra i mi go przesłała :)  Już mam, bo  se wczoraj wydziergałam. Przedstawiam - oto moja balerina, gotowa do zajęć  :)  










Strój odpowiedni  ...






baletki prawidłowo zawiązane ...







jeszcze tylko kilka ćwiczeń rozciągających  ...






i robimy szpagacik ...






rączki w bok i poproszę o ocenę :)






Ufffffffff, ale się zmęczyłam ...














Jeszcze minutkę posiedzę i do domciu :)






Agnieszko, bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję i poproszę o ocenę :)
A Wam - jak się moje myszka podoba ? AAA może dodam, że to całkiem duża panna, stojąca, ma ponad 30 cm :)


Witam nowe obserwatorki, dzięki Danutce,  to naprawdę nam się familia rozrosła w tempie ekspresowym :)

Na koniec mała statystyka. Jestem pewna, że Wasza mała zazdrość,  w związku z moim urlopem,  jest jak najbardziej pozytywna, ale w ramach poprawienia Wam humorku,  powiem, że taki wyjazd miałam zaserwowany dwa razy w żywocie, co biorąc pod uwagę na cyferki znajdujące się w metryce, wypada rzadziej niż raz na ćwierć wieku. Dzięki zatem za uwagę i do zobaczyska,  w takiej formie wypoczynku,  za następne ćwierć wieku  :) :) :) 

Buziole Kochani i do zaś :)

sobota, 2 sierpnia 2014

Norwegia, czyli aktywny wypoczynek :)


Może już ktoś w poprzednim poście zauważył,   powiewającą nad brzegiem,  norweską flagę. Tam  miałam to szczęście,  spędzić tydzień wakacji. Nie muszę chyba mówić - było fantastycznie. Ogólnie, postawiliśmy na aktywny wypoczynek, no dobra, kto postawił, to postawił :) 

Oprócz SUPa, trochę łaziłam po górkach ( czyt. po kamieniach )  :)





Skakałam na ogólnodostępnych trampolinach ...






nawet z figurami :)






A tutaj w ośrodku, kto rano wstaje ...






ten basen pusty zastaje i pływa do woli ...






w te i z powrotem :)






A wieczorkiem gra w kosza :)






A jak ograć starego piłkarza ?






Proste - idziemy na żywioł !






Niestety,  bramkarz za dobrze bronił :)






Nie odpuściłam nawet,  znalezionej gdzieś tam w krzakach, hulajnodze, to co że taka mała, daje rade  :)







Czasem trzeba było złowić jakieś papu, wszak nie samym sportem człowiek żyje ...






a jak się złowiło, to trzeba obrobić , dobrze, że warunki ku temu,  były idealne. Dostępna dla wszystkich oczyszczalnia, wraz  z chłodnią do przechowywania ryb i krabów.





Posilona -  znów na górki. 
Te znaki zapisane na skałach,  pochodzą z 1500 - 500 r.p.n.e - wyobrażacie sobie ???  Po prostu szok !!!






Ale skąd oni już wtedy wiedzieli, że " Taki duży, taki mały ... taki gruby, taki chudy może świętym być ... " ;)






No dobra, z tą świętością, to chyba lekka ściema ;)
W czasie naszego pobytu, odbywał się " Festiwal jedzenia ", no więc trzeba było śpiewać, upssss, wcinać :)







Jeszcze tylko rzut okiem z za krzaków ...







machnięcie ręką na Do widzenia ...






i czas wrócić do normalności ... niestety ...

Wprawne oko i zdrowo pracujący umysł, odkrył,  we wczoraj pokazanym urobku, babciną garderobę. A ponieważ korpus już miałam gotowy, to wykończyłam dzisiaj jedną sztukę i zaraz ją posyłam na wakacje, na Agrafkę. Gdyby ktoś miał ochotę to zapraszam. Poprzednie, ku mojemu zaskoczeniu,  rozeszły się jak świeże bułeczki :)










Jeszcze tylko zdjęcie paszportowe, jak by jej na tą Agrafkę nie chcieli wpuścić i szerokiej drogi  Kochana :)






No dobra, bo dzisiaj to mi niemal epopeja wyszła, na dodatek bogato ilustrowana. Więc króciutko - dzięki za SUPa, wszystkie odwiedziny, komentarze, pozdrowienia, więcej już nie gadam i spadam :)
Pozdrawiam i do zaś :)
AAAAAA Zonk, to znów ja ... W życiu nie miałam długich włosów. Kombinuje z tymi babciami jak koń pod górkę. Może mi któraś podpowie,  jak się prawidłowo ten kok  upina, bo za każdym razem mi wychodzi inaczej i chyba dalej nie do końca mi  się podoba ...