Komisja poborowa, stają 4 bracia górale, pada pytanie :
- zawód ?
- cieśla - odpowiada pierwszy z braci.
Sytuacja się powtarza
- zawód ?
- cieśla - odpowiada drugi z braci.
I po raz kolejny
- zawód ?
- cieśla - odpowiada trzeci.
Przy ostatnim pytający sierżant, sam sobie odpowiada - ciebie nie pytam, bo pewnie tak samo - cieśla
- a właśnie, że nie, bo jo jest optyk .
Jak to, pytają zaskoczeni.
Ano tak, jak bracia postawiom chałupe, to ja jom mchem optykom :)
Kawał stary, ale adekwatnie do tytułu, nasunął mi się na myśl. Bo moja babuleńka, w końcu poszła do optyka. Po latach latania w samych oprawkach, dostała prawdziwe szkła
i teraz szpanuje ...
nawet słońce jej nie straszne ...
co prawda refleksy świetlne na sukience, zakłóciły nieco jej kolor ...
ale i tak widać, że kiecka jest czerwona ...
zgodnie z sugestiami - odrobinkę krótsza, chociaż na tym zdjęciu tego nie widać ...
a babcia tak rozgrzana, że sobie nawet pod spódniczkę dała zajrzeć, a co :)
Na koniec jeszcze poprosiła koleżankę do wspólnej fotografii i zaraz pędzi na Agrafkę ...
jak ktoś chętny na spotkanie, to zapewne ją tam znajdzie :)
Miało być jeszcze coś, ale zbyt ostre słońce pomieszało mi szyki, więc dziś na tyle :)
Dzięki za Wszystkie przemiłe komentarze pod koszyczkiem.
Pozdrawiam, nadal zapraszam i do zaś :)
