Moje prace

Moje prace

poniedziałek, 12 maja 2014

I znów odstawiam dziadostwo ...


... cokolwiek by to nie miało znaczyć, ale ...

Na początku chciałabym Wszystkim podziękować, za wsparcie, liczne komentarze i wszystkie pozytywne przejawy w związku z maturą.  Powinno być zdane, na ile, to się okaże , jesteśmy jak gdyby na półmetku, więc nadal się uśmiecham :)

Wiem, długo nic nie pokazywałam,  nie daję rady  nic sensownego zrobić, więc chociaż - jak to jest w moim profilu - z potrzeby chwili powstało dziadostwo

















Zauważyłam, że jeszcze nigdy nie zrobiłam dwóch takich samych par, zawsze są jakieś szczegóły, którymi  " dziadostwo "  się różni. Tym razem też  trochę zmieniłam im wzrost i wydaje mi się, że teraz, są  takie w sam raz. A Wy jak sądzicie ?

Witam nowe obserwatorki, cieszę się, że tu trafiłyście :)
Pozdrawiam Wszystkich i obiecując niedługo ciekawsze wpisy, żegnam się do zaś  :)

niedziela, 4 maja 2014

Matura !


Dziś nietypowo, pozwolę sobie na trochę prywatności ...
Jutro matury, wśród wielu tegorocznych zdających,  jest też moje najmłodsze dziecię i choć twarda baba jestem, to serce wali jak młot pneumatyczny, ciśnienie też wyższe niż zazwyczaj, a zazwyczaj to i tak już jest zbyt wysokie ... niby wiem, czym to pachnie, a jednak,  nóżki jakieś " miętkie " mam ...
Moja nieobecna w domeczku rodzinka,  sprawiła niespodziankę i przesłała jej takie oto życzenia






Polecam moją  maturzystkę Waszej modlitwie, pamięci, proszę o trzymanie kciuków, przesłanie pozytywnych myśli, fluidów, co kto może, może pomoże :)
Ze swojej strony, życzę również  powodzenia Wszystkim Maturzystom !

Gorąco witam nowe obserwatorki, zapraszam na dłużej :)
Szykuję kursik,  na słoiczkowego Wojtusia, ale póki nie skończę, to by było na tyle, pozdrawiam i do zaś :)

piątek, 2 maja 2014

Na Cito !


Witam cieplutko, a wiem, że niektórym,  przyda się to ciepełko, bo choć  u nas dzisiaj było 27 stopni, to wiem, że gdzie  nie gdzie,  tylko 4 ...
Ostatnio u mnie większość z tego co robię, powstaje na cito, czyli - zrób natychmiast, a najlepiej " na wczoraj ". Tak było i tym razem, tuż przed krótkim wyjazdem, okazało się, że - jak zawsze - torba, nie ma takich wymiarów jak powinna, więc spłodziłam  takie coś.


















Szału może i nie ma, ale mieści się w wymaganych gabarytach , a co chyba najważniejsze, całkowity koszt tegoż powyżej, zamknął się w  kwocie  5 zł, jak szaleć, to szaleć, a co, ma się ten gest  :)

Jak już rozsiadłam się wygodnie przed maszyną , w zasadzie to powinnam powiedzieć, jak nie bardzo wstawałam od maszyny, potrzebą chwili było też uszycie pokrowca,  na samo rozkładający się namiot.





To wszystko,  może niekoniecznie z potrzeby chwalenia się, ale żeby się przypomnieć, że żyję, coś tam działam, choć  chciałoby się jeszcze więcej, ale czas teraz trzeba dzielić pomiędzy obowiązki, możliwości i przyjemności, dokładnie w tej kolejności, niestety :(
Bardzo dziękuję - w imieniu obu babć - za wszelkie ochy i achy, fajnie się czyta takie opinie, a jakiego to daje kopa - u lala :)

Witam nową obserwatorkę, miło że zajrzałaś, zapraszam na dłużej :)
Wszystkim życzę miłego dalszego odpoczynku, pozdrawiam i do zaś :)

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Kiedyś ... a teraz ...


Kto pamięta, lub kto widział, jak zrobiłam babcię - pomoc naukową do szkoły ?
Dla przypomnienia Granny fix, wyglądała tak






Teraz zaistniała potrzeba stworzenia dużej Babci. Jestem autorką i wykonawcą gustownej fryzurki  :)






Granny fix, to nietypowa babcia, kolorek włosów, klucze,  śrubokręty, żywiołowość, to jej atrybuty ...


















Pozostała część stroju jest autorstwa  " leciwej staruszki " i jej Mamy, która też wykonała te piękne zdjęcia, mam pozwolenie na ich publikację . Prywatnie - modelka jest moją chrześnicą, mieszkającą na drugim końcu Polski. Dzięki dziewczyny   :)

Na dziś tyle. Kto jest zainteresowany przepisem na miodek, to przypomnę proporcje - na każde
200 kwiatów mniszka
0,5 litra wody
0,5 kg cukru
2 łyżki soku z cytryny.
Kwiatki zbieramy w słońcu ( mniej żyjątek wtedy łazi ),  wysypujemy na biały papier/ płótno, żeby ewentualne robale sobie jak najszybciej wylazły ( ok. godzinki ), zalewamy zimną wodą, doprowadzamy do wrzenia, wyłączamy i zostawiamy na 24 godziny. Po tym czasie należy dokładnie odcisnąć do ostatniej kropelki, dodać cukier, sok z cytryny i gotować na wolnym ogniu, aż uzyskamy miodową konsystencję, zamykamy na gorąco, czyli łatwizna bez konieczności gotowania słoików. Mój urobek, przedstawiony w poprzednim poście, powstał z 3000 kwiatków :)

No to słodkiego miłego i do zaś :)
Ps. Przepis na cinnanbony w następnym wejściu :)

niedziela, 27 kwietnia 2014

Cinnabon



Nie tak dawno " odkryłam " niesamowite drożdżowe ciastko, jego wygląd, zapach i ciepło - tak ciepło - bo jada się je, przede wszystkim,   na ciepło, tak  podziałały na me zmysły, że dałam się skusić. Po powrocie do domeczku, rzuciłam hasło i moja córunia - ta od Pavlowej, kto nie pamięta, lub nie kojarzy,  szczegóły TU - podjęła wyzwanie. Wyszło prawie identycznie, a to jedno słowo, które użyłam, sądzę, że wynika z dodatków przemysłowych, które dla nas są nieosiągalne, ale czy wpływają na + ,  tego nie do końca jestem pewna. W każdym razie ja jestem dumna, ciacha rozeszły się w mgnieniu oka, nawet ślubny, który normalnie może " spacerować " obok najpyszniejszych pyszności, spałaszował kilka sztuk :)















Prawdziwy przepis znalazła na jakiejś anglojęzycznej stronie. Dodam, że to na wierzchu, to nie lukier :)

A ja ? Wczoraj, jak co roku,  mniej więcej tej porze, robiłam za pszczółkę. Tym razem zbytnio nie poszalałam, bo słoików mi brak i chęci chyba trochę też, ale wyszło,  ile wyszło. Miodek z mniszka, prezentuje się tak  :)





Trochę dużych ...





... i jak zawsze, kilka ciekawych :)





Wczoraj też, odstawiłam małą domową rewolucję i karteczki się znalazły ...
Od Justynki - Promyk :)





Od Danusi - Luzik :)




Od Basi T :)



Jeszcze raz serdeczne dzięki i przepraszam za ten bałagan :(

A teraz udaję się tam, gdzie większość Polaków dzisiejszego dnia :)
Jeszcze tylko ogromne dzięki,  za przecudne komentarze, pozdrawiam i do zaś   :)

piątek, 25 kwietnia 2014

Karteczki i karteczki :)


Po Wojtusiu, sama zaczynam przypominać sowę, znaczy się, zaczynam prowadzić jeszcze bardziej nocny tryb życia, niż dotychczas. Co prawda, zajmuję inne lokum, co mi znacznie komplikuje " nocne zabawy ", ale " lepszy rydz, niż nic " i tego się trzymajmy :)

Na cito robiłam dzisiaj  karteczki, na jutrzejsze uroczystości - 40 rocznicę ślubu i dwie ślubne.
























A teraz specjalne, spóźnione podziękowania dla blogowych i Talencikowych koleżanek. 

Od Justynki - Promyk, dostałam przecudne haftowane jajko, które ozdabiało moje obecne włości w ten świąteczny czas, niestety, wszystko mam teraz nie na swoim miejscu i karteczkę tak zachomikowałam, że jej znaleźć nie mogę , przepraszam :(





Dalsza kolejność - przypadkowa.
Od Hani :)



Od Jadzi :)




Od Lidzi - Czarnej Damy  :)



Od Gosi :)



Od Teni :) 




Od Bożenki - Bonny :)


Od Janeczki :) 




Od Marylki :)



Jesteście wspaniałe. Bardzo, bardzo Wszystkim dziękuję za pamięć, wiele ciepłych słów, przesłane kartki i prezenty, oraz świąteczne pozdrowienia. Jeśli kogoś pominęłam, lub o czymś zapomniałam, to proszę mnie ustawić do pionu :)

Wielkie dzięki za Wojtusia, a  teraz spadam do niego na drzewo ;)
Pozdrawiam i do zaś :)

środa, 23 kwietnia 2014

Zrobiłam sobie Wojtusia :)


Witam pięknie w ten poświąteczny czas, właściwie, to chyba należałoby powiedzieć w ten międzyświąteczny czas, ale o tym zapewne Wszyscy wiedzą :)

U mnie nic nowego, a jednak ...
Kiedyś tam,  zapisałam się na zabawę przydasiową u Anitki . Przyszła więc moja kolej. I tak nadużyłam już cierpliwości koleżanek, więc chociaż nocami, ale  udało mi się co-nieco spłodzić. Z przydasi, które do mnie dotarły wybrałam





Pierwsza myśl, zrobię decu, jednak po chwili,  doszłam do wniosku, że to zbyt proste, oczywiste i mało ambitne. Spokojnie przyjrzałam się słoiczkowi i stwierdziłam, że byłby fajny z niego " Wojtuś " :) 
Jedna z moich córek, chodziła do klasy z chłopcem, który miał na nazwisko jak toto, co mi wyszło 






A ponieważ kolega ten, miał na imię Wojtek, odtąd dla mnie,  wszystkie sowy, to Wojtusie :)
Jeszcze mała sesja, bo wyjątkowo młody miał parcie na obiektyw :)






























I to by było na tyle.
Pięknie dziękuję za nadesłane karteczki, upominki i życzenia świąteczne, postaram się w najbliższym czasie zrobić zdjęcia. A dziś ślicznie dziękuję za cierpliwość i że jeszcze do mnie zaglądacie. Mam cichą nadzieję, że za niedługo,  wszystko u mnie wróci na stare dobre tory  :)
Gorąco pozdrawiam i buziaki zostawiam :)


Dodane po opublikowaniu posta - Anitko - specjalnie dla Ciebie " rozebrany Wojtuś " :)