papieru ... ale zanim, to zrobiłam karteczkę.
Okazja - jak widać - 15 lecie, w tym wypadku ślubu. I gdy robiąc zdjęcie, spojrzałam na nią pod pewnym kątem , to coś mi się przestało podobać ...
troszkę pocieniowałam serduszko i od razu lepiej. Reszta zdjęć, to potwierdza, tak przynajmniej myślę :)
A teraz wspomniany papier.
Już zdążyłam zapomnieć, jaka to fajna zabawa. Co prawda dziecko ze zdziwieniem rozpoznało w niewymytym jeszcze osadzie na blenderze, kawałki celulozy i gdy już miała zapytać, co to jest, zastała mnie w fazie suszenia - pytanie zbędne, skojarzenie jak najbardziej prawidłowe. A efekty " zbrodni " na domowym sprzęcie, przedstawiają się tak :)
Te ciemne cienie wokół - to kawa, takie żółte płateczki - mieszanka ziółek, czerwony margines, powstał z przyprawy - suszone pomidory z czosnkiem , rozmyte kropeczki powstały z herbaty malinowo coś tam, a brokat - to brokat :)
Po lekkim podsuszeniu żelazkiem, pozwoliłam im samodzielnie doschnąć, dzięki czemu troszkę się powyginały i będą stanowiły ciekawy podkład, do jakiś tam kartek. Na razie, nie mam zielonego pojęcia do czego je zastosuję :)
Gorąco witam nową obserwatorkę :)
Bardzo dziękuję, za wszelkie pochwały Jadziowego prezentu. Za " dyspensę ", jakiej mi udzieliliście, w związku z opóźnieniem, postanowiłam spełnić marzenie jednej osoby, ogłaszając Candy . Data jest - jak widać, aby prezent dotarł spokojnie na Święta. Od czasu do czasu przypomnę o nim, bo czas odległy, to żeby się nie zapodziało :)
Dziś, to by było na tyle.
Gorąco Wszystkich pozdrawiam i do zaś :)
