Witam cieplutko.
Wariackie tempo, wszystko na " wczoraj ", bo muszę, bo coś tam, ciągle " bo " i stało się to, co było do przewidzenia, ktoś tam dał sygnał, organizm się zbuntował, świat zawirował ... A żeby nie było tak całkiem bardzo poważnie, to zakończę żartem sytuacyjnym.
Szpital. Leżę po wszystkich badaniach, nafaszerowana kroplówkami, czekam na konsultację neurologa, gdy już mi było wszystko jedno, przyszedł i usłyszałam :
- W głowie, oprócz odłamków niewiadomego pochodzenia, nic nie znaleźliśmy.
- No to mnie Pan Doktor teraz zmartwił ...
- A czemu ?
- Miałam cichą nadzieję, że chociaż resztki mózgu mi jeszcze pozostały ...
No to chociaż, żeby przypomnieć o sobie, małe drobiazgi, które udało mi się zrobić " przed " . Dwa koszyczki - " po " je tylko ozdabiałam - dwa zajączki i jaja, zdjęcie okropniaste, pstryknięte komórką, na biegu, jaja wybyły, powtórzyć się nie da, ale bez powiększania, da się jakoś obejrzeć :)
Chciałam zrobić kursik na koszyczek, ale teraz, to już " po ptokach "
I na koniec, mała spowiedź wielkanocna ... Przepraszam, wszystko mi się poprzestawiało do góry nogami, nie jestem w stanie zrobić i wysłać kartek z życzeniami. Nie chcę robić nikomu przykrości i dzielić na bliższych i dalszych znajomych, dlatego nie wyślę do nikogo. Bardzo Was Wszystkich lubię i szanuję, dlatego proszę o zrozumienie. Dziękuję Tym, którzy już do mnie napisali, ale o tym innym razem :)
I to na razie na tyle. Dziękuję za komentarze, wszystkie przemiłe słowa. Pozdrawiam i do zaś :)
Ps. Neurolog zapewnił , że mój mózg znajduje się w całości i na właściwym miejscu :)










