... jest ten pierwszy raz. Dziś moim pierwszym razem, jest decu z papierem ryżowym. Powiem, że bardzo mi się podoba i jestem mile zaskoczona efektem końcowym. Butelka z odzysku, po dekoracji pt. Kolorowe warzywka i owoce w zalewie z cholera wie czego. Sądziłam, że to olej, a przy opróżnianiu butelek, okazało się, że toto jest kwaśne i capi jak jasny gwint. No ale ważne, że wylazło ze środka, bo już mi się te czosnki, fasolki, papryczki i cytrynki znudziły, na szczęście butelki dały się fajnie umyć. A teraz czas na prezentację pierwszej z nich :)
Przodek, zadek, boczek, wszystko co chcecie. Co będzie w środku - to widać i będzie też widać zawartość ... w tym przypadkową konsumpcję ... dzięki częściowej przejrzystości buteleczki i to jest najfajniejsze :)
Żeby nie było, że tylko flaszki obracam, to mała zajawka czegoś, co się robi ...
Jest jeszcze coś, co już się zrobiło, ale z innej bajki i nawet kawałka nie mogę pokazać, bo od razu się wyda :)
Na koniec zapraszam na poczęstunek. Podejrzewam, że film mi się nie załaduje, bo mam jakiś błąd na blogerze, więc jakby co, to proszę klikać TU :)
Gorąco witam nowe obserwatorki, zapraszam " Czym chata bogata " :)
Przypominam o moim nadal trwającym CANDY
A na dziś, to tyle. Pozdrawiam i do zaś :)
