Moje prace

Moje prace

piątek, 6 lutego 2015

Niespodziewany gość ...


Przyleciał do mnie wczoraj, bezszelestnie i ... wywołał wspomnienie, zupełnie inaczej,  niż ( chyba ? ) chciała , myślała, osoba, która go do mnie wysłała ... Miałam napisać jaka była moja myśl, więc najpierw piszę ...

Dawno temu, jedna z moich Babć, mieszkała na wsi, w sąsiedztwie miasta, z którego pochodzę. Ale jak to w życiu bywa, moja Mama nie przepadała za swoją Teściową, więc nie jeździliśmy tam wcale, ponad to, co było konieczne. Do czasu, aż podrosłam na tyle, by po prostu uciekać z domu na rowerze i gnać przez stare miasto, na skróty,  przez nowe osiedle, pola i łąki. Robiłam to,  co najmniej dwa razy w roku, na Jana - kiedy to Dziadek miał imieniny, zbierałam wtedy po drodze polne kwiatki i z takim wiosennym bukietem docierałam, witana jak zawsze słowami  ...  Drugi raz w imieniny Babci Stefanii, kiedy to jesień zaczynała już zaglądać do okien, również zbierałam po drodze kwiatki, z  tymi było trudniej, pola i łąki skoszone, najczęściej więc szłam wzdłuż torów, gdyż tam rosły najładniejsze. I znów słyszałam te  słowa ... Za każdym razem  Babcia gotowała dla mnie ulubione pierogi, a we wrześniu,  na do widzenia,   wycinała dla mnie najpiękniejszy słonecznik i od razu było jasne, że wracam ze wsi, więc nie uchodziło mi na sucho, musiałam wysłuchać coś w rodzaju ... " znów TAM byłaś " ! ...


I właśnie wczoraj to wspomnienie powróciło, wraz z aniołem, który zjawił się bezszelestnie z lekkim podmuchem wiatru. Zjawił się tak niespodziewanie, że długo byłam w szoku ...







zbliżył się nieśmiało i wysunął  dłoń ...







podeszłam bliżej i wtedy ją otworzył i pokazał malutkie srebrzące się serduszko ...







A wraz z sercem, przyniósł inne podarki.







Gdy otworzyłam kartkę, przeczytałam jego imię, które nadała mu BEATA, bo to ona go do mnie przysłała ... Bożanioł ... i teraz dopiero Wam powiem, jak mnie witała Babcia, bo nikt nigdy tak więcej do mnie nie mówił   ... " Dziadek chodź prędko,   Bozia przyjechała " ... Nie, raczej nie jestem aniołem, bo jak w wierszu Ks. Twardowskiego "Wielkanocny pacierz " , daleko mi do wszystkiego, ale się staram. Echhhhh zrobiło się strasznie  nostalgicznie, prawie nienormalnie jak na mnie, czasem odkrywam swe inne oblicze, a tym razem to wszystko za sprawą anioła z sercem na dłoni ...  Dziękuję Ci Beatko za niespodzianki  i wspomnienia które powróciły. Mam nadzieję, że mój osobisty - Bożanioł -   kiedyś napisze swoją własną historię...

Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.
Miłego weekendu Wszystkim. Pozdrawiam i do zaś :)


33 komentarze:

  1. Oj, chwyciłaś za serducho tym wpisem... Anioł - zjawisko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami w życiu są takie chwile ...
      Dzięki :)

      Usuń
  2. super anioł,i fajnie opowiedziałas swoje wspomnienia:)pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. anioł jkest piękny ale ja poprosze wiecej zdjęc jezeli mogę bo zrobiłas z daleka a twarz a zdjecia od dołu,

    prezentuje się cudnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej zdjęć i piękniejszych znajdziesz u autorki , bo ze mnie, to marny fotograf :)

      Usuń
    2. obejrzałam, cudo, dziękuję

      Usuń
  4. jaka wspaniała historia - mnie też się ostatnio zbiera na wspominki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż się łezka kręci w oku wspaniała historia Anioł cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie piszesz Bozenko strasznie lubię takie historie z życia naszego ...aniołek sliczny ale myśl o babci dodała mu jeszcze innego uroku
    drugiego dna ...a może dusze?

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna historia... i wzruszająca!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. To chyba prawda ,że w każdej rzeczy którą robimy mieszka cząstka nas samych-pozdrowiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja dziś w komentarzu u jednej z dziewczyn też wspomniałam kochanych dziadków:)) Bożanioł piękny !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Taki piernik z Ciebie Bożenko, prawie Generał, a tu delikatne wnętrze, poruszające nas wszystkich. Niech Ci ten piękny anioł pomaga w życiu i otacza opieką. Do mnie przyleciał dzisiaj żywy anioł w postaci Beatki i też wzruszył, bo ona coś takiego w sobie ma. Trzymaj się kochana.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bożenko, wzruszyłaś mnie tym wpisem. Anioła dostałaś pięknego - chyba nie jestem w stanie wyobrazić sobie Twojej miny jak go zobaczyłaś i to jeszcze z takim imieniem!
    Dobrze, że w życiu możemy podejmować własne decyzje, gdybym całe życie musiała słuchać rodziców, to pewnie też by mnie parę pięknych chwil ominęło...
    Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Potrafisz pieknie opowiadać:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny Bozioanioł zawitał. Takie nietypowe zdrobnienia imion, to tylko dziadkowie potrafią nadać. To do Ciebie bardzo pasuje, bo jesteś boska Bożenko. Aż Ci zazdroszczę tej opowiastki i Anioła z serduchem oczywiście. Niechaj sprawi, byś zawsze była pod jego opiekuńczymi skrzydłami.
    Pozdrawiam )

    OdpowiedzUsuń
  14. cudnista.... i niespodzianka i opowieść....
    sie zadumałam.....

    :-D

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękny Anioł , nie bez powodu zjawił się u Ciebie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękny ten Anioł i piękna Twoja opowieść. Wyobrażam sobie ile radości zawoziłaś Dziadkom wraz z odwiedzinami...Oni tam teraz czuwają nad Tobą...

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczęściara z Ciebie, masz osobistego Anioła, od dziś będziesz miała anielskie życie :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciepła i miła opowieść .Beata to wspaniała artystka , a Ty ogromna szczesciara , bo skoro ktos takiego anioła przywiołal dla ciebie musiałaś na niego zasłużyć . Niech ma cie w opiece .

    OdpowiedzUsuń
  19. Bożenko tak ładnie napisałaś, że oczyma wyobraźni widziałam Cię na rowerze jadąca gdzieś przez wieś z tymi kwiatkami w dłoni... Przykre jest to że przez dorosłych cierpią tez i dzieci. Bo widać Dziadków kochałaś, skoro do Nich jeździłaś, dobrze że mieli taką kochaną wnusię, na pewno byli szczęśliwi. A prezent piękny, pewnie łza CI się w oku zakręciła, bo mi by się zakręciła....

    OdpowiedzUsuń
  20. Bożenko, widzę, że kolejny Anioł osobisty ( bo tak się nazywają te anioły... robione po długim myśleniu o danej osobie ) trafił w sedno. Dziękuję za Twoją opowieść o dziadkach i Twoich wizytach u nich. Nie wiedziałam o tym ale widać Anioły wiedzą :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne wspomnienia o Dziadkach powiązałaś z Aniołem. Smutne, że Rodzice mieli odmienne zdanie i musiałaś ukradkiem Ich odwiedzać. Nie wiadomo co było przyczyną takiego postępowania Twojej Mamy, może miała rację, a może nie. Ważne, że Ty chciałaś tam u Nich być.
    Pozdrawiam cieplutko, Niech Cię ten Aniołek strzeże!

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękna historia i przywołała wspomnienia o moich babciach....Cudny anioł!

    OdpowiedzUsuń
  23. Piekna niespodzianke dostalas :) Cudny Aniol :) Milo jest powspominac te dobre ,przyjemne chwile :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękny i wzruszający wpis Bożenko. Myślę, że dla dziadków te odwiedziny były czymś bardzo ważnym. Prezent niezwykły i zjawiskowy! Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. hej Bożenko,
    byłam u Ciebie na blogu wczoraj wieczór, ale nic nie pisałam. Przespałam się z tematem dziadków, do których praktycznie nie miałaś dostępu, mimo swojej do Nich miłości. Piękne, ale i smutne zarazem. Ważne, że Twoje wspomnienia są pełne miłości, dziadkowie o tym wiedzą. Wierzę, że czuwają nad Tobą, bo ich radość z Twoich odwiedzin jest nieśmiertelna. Niestety czasem tak jest, że dorośli, swoje uprzedzenia przelewają tak mocno na dzieci, że dzieci również czują to samo.Tobie nie zdołano przekazać tej niechęci, ani Twoi dziadkowie, nie napiętnowali Ciebie, za niechęć ze strony Ich synowej. Na pewno byli wspaniałymi, kochającymi ludźmi :)
    Co do anioła... do jest druga sprawa, przez która wczoraj nic nie napisałam. Przepraszam Cię i wszystkich tutaj piszących, ale on mnie przeraża. Wiem, że na pewno wiele pracy jest w niego włożone, ale... nie moge powiedzieć, że jest okej, przepraszam, miałam go przed oczami cały czas przed snem.

    OdpowiedzUsuń
  26. Bożenko ja jak zwykle spóźńiona , Znowu uciekły mi dwie doby.
    Wspomnienia o Dziadakch chwytaja za serce, ale dobrze że są takie miłe i ciepłe. Ja tylko nigdy nie mogłam zrozumiec ludzi którzy świadomie odcinaja siebie i swoje dzieci od naljbliższych . To jest nieludzkie i okrutne.
    Co do Anioła to powiem , że podobnie jak Ewę mnie przeraża. Anioł powinine byc radosny i ciepły . Ten jest mroczny , tajeniczy i przerażający . Więc chyba jednak nie w moich klimatach . Ale ... o gustach sie nie dyskutuje :-)
    Pozdrówka i lece wyżej do słoiczka

    OdpowiedzUsuń
  27. Tak mi się nostalgicznie zrobiło..

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękne wspomnienie przywołał Bożanioł.

    OdpowiedzUsuń