Moje prace

Moje prace

wtorek, 6 lutego 2018

Pamiętacie ?


Dawno, dawno temu ... spokojnie, to nie początek bajki i nie początek jakiejś historyjki, nie trzeba biec po kubek kawy, czy na wszelki wypadek do toalety :)

No więc kiedyś tam w minionej epoce, jak ktoś dużo palił, a później kaszel rozrywał mu trzewia, mawiało się, że ma płuca na agrafkach. Nie wiedzieć czemu, od razu mi się to skojarzyło, gdy  trafiłam na Pintereście na aniołka zrobionego z agrafek. Spodobał mi się pomysł i tak powstała moja wersja. Robi się miło,  łatwo i przyjemnie i zapewne powstaną inne, bardziej dopracowane i w innych zestawieniach kolorystycznych, wszystko w odpowiednim czasie.  Póki co, jest ON :)






Kilka ujęć, jak by ktoś chciał co nieco podpatrzeć, dla ułatwienia powiem, że w mojej wersji spódniczki jest 12 agrafek  :)



















Żeby nie było,  że nic nie robię, to powstała taka parka, a że już Wam się opatrzyła ( chyba ), to tylko jedno zdjęcie, zresztą już jej nie mam,  co by więcej pokazać. Tym się różni od poprzednich wersji, że dziadek w końcu dorobił się prawdziwych guziczków przy koszuli   :)






Na koniec karteczka, wpasowała się idealnie w styczniowe BINGO u Anulki, tylko ... nie zdążyłam wrzucić żabie na pożarcie, a niech to żaba kopnie :(





I to by było na tyle. Przepraszam, że tak mnie mało, cóż, siła wyższa :(
Pozdrawiam i do zaś :)

środa, 24 stycznia 2018

Są tacy, to nie żart,


dla których jesteś wart ... i oni stawiają mnie do pionu, bo blog leży odłogiem  !
Nie,  że nic nie robię, tylko pokazać nie mogę, póki co, ale tak naprawdę,  to i tak wszystko już znacie, no prawie wszystko. To może jeszcze w kwestii świątecznej, bo zaraz już będzie nieaktualne.

Kiedyś malowałam bardzo dużo figurek drewnianych. Było kilka  kolekcji tematycznych,  jakie wychodziły spod mojego pędzla, nie że artystycznie, tylko według  określonego wzoru. Mogę wymienić dwór króla, gospodarstwo, wioska indiańska, osada eskimoska, wioska afrykańska, zwierzęta egzotyczne, postaci z bajek np Królewna Śnieżka i 7 krasnoludków. Była też szopka, a że obiecałam Gosi z Mamelkowa, że pokażę,   zatem wytargałam ją z przepastnych zasobów mojego strychu i oto ona.

























Wiem, zero aranżacji, ale uwierzcie, już samo ściągnięcie jest nie lada osiągnięciem.
Mimo wszystko podoba się ?

Lepiej późno niż wcale, zatem gorąco dziękuję za przepiękne świąteczne kartki z życzeniami,  jakie dostałam od :

ANI




LIDZI




DOROTKI




MADZI




BEATKI




KRYSI




ALINKI





Kolejność przypadkowa. Wszystkie karteczki przecudnej urody, a życzenia bezcenne. Ja z różnych powodów nie wysyłam kartek, tym bardziej cenię te, które dostaję, jesteście Kochane :)

I to by było na tyle. Gorąco pozdrawiam i do zaś :)
Wasza BB :)

czwartek, 4 stycznia 2018

Nowy Rok, nowy czas ...


Jakiś czas temu, już nie pamiętam kto powiedział, że fajnie byłoby zobaczyć wszystkie moje dziergadełka w jednej kupie. Cóż, stwierdzam, że wcale nie jest duża ta " kupa ", bo i zdjęć wszystkich nie mam, a do kolażu wzięłam tylko po jednym przedstawicielu gatunku i też sporo pominęłam, teraz widzę, że zamiast Smerfów, to mi się jakaś ośmiornica przyplątała, ech ... trudno, tak już zostanie, bo już pousuwałam wszystko z pulpitu, co by nie zaśmiecać.




Robótkowo u mnie prawie posucha, bo łapki niemiłosiernie bolą, szydełko,  albo inne tego typu zabaweczki, które wymagają zaciskania palców, wypadają z rąk, ale jedna technika daje się obłaskawić. Skoro mamy nowy rok, to postanowiłam sobie zrobić nowego odmierzacza czasu, powszechnie zwanego zegarem, tym razem w wersji decoupage.






Pobawiłam się troszkę filtrami, ale żadne zdjęcie nie oddaje prawdziwej kolorystyki zegara, chyba jednak oryginał, czyli ten powyżej, jest najbardziej zbliżony do rzeczywistości, skoro jednak się pobawiłam, to pokazuję :)


















I na koniec małe zbliżenie, żeby było widać spękania i ręczną robotę. Wmontowałam do niego mechanizm tzw. " płynący ", co oznacza, że wskazówka sekundowa nie tyka, co doprowadzało mnie do szału w zegarze frywolitkowym ( nawiasem dodam, że chcąc go zdemontować, rozwaliłam zegar i ... wylądował w śmieciach ). O naiwności, sądziłam, że ten będzie się zachowywał cicho, niestety " płynie" i co drugą minutę hałasuje :( Czy ja mam takiego pecha, czy te mechanizmy są " psu na buty " ?






I jeszcze coś słodkiego, torcik mojego wnusia, jaki mu upiekłam na pierwsze urodziny, skromnie z dekoracjami, za to pyszności w środku ... były  :)






W przyszłym poście w końcu pochwalę się karteczkami, jakie od Was dostałam, dziś już za późno na dobre zdjęcia, więc tylko hurtem pięknie Wszystkim Dziękuję :)
Pozdrawiam i do zaś :)

sobota, 23 grudnia 2017

Prezent :)


A jednak ...
U mnie to jakoś działa tak, że jak nic nie kłapię, to idzie bez problemu, ale jak cokolwiek powiem głośno, to wszystko się dzieje odwrotnie. Może to i dobrze, że wspomniałam o tym zaprzestaniu blogowania, bo wszystko zaczęło się jakby fajnie układać, zobaczymy. Do tego dostałam tyle próśb, deklaracji, a nawet gróźb, że normalnie aż mi serce zabiło szybciej z tej radości :)  No dobra, bo ja tu jakieś epopeje tworzę, a czas leci i za chwilę zasiądziemy do Wigilii ...

Mój wnusio ma na imię Mikołaj, urodził się 15 grudnia, no i mamy święta, co prawda dostał kilka drobnych prezentów, ale na koniec postanowiłam zrobić coś większego. Zamiast zajmować Wasz cenny czas, wklejam co zrobiłam i jak leci - od całości, poprzez detale i różne ujęcia, wszystko zrobione " tymi ręcyma " :)






























Na koniec wisienka na torcie - radość Mikusia - bezcenna :) :) :)






Ponieważ mój prezent idealnie wpasowuje się w wyzwanie gościnnej projektantki w SZUFLADZIE





i szczerze mówiąc post został napisany pod to wyzwanie, bo termin jest tylko do 26 grudnia, więc zaraz tam pędzę. Przy okazji zachęcam Wszystkich, którzy własnoręcznie coś wykonali, na prezent,  by zrobili tak samo. Jak zabawa, to zabawa :)

Ogromnie dziękuję za życzenia, które od Was dostałam, o czym następnym razem :)
Pozdrawiam świątecznie i bardzo, bardzo  cieplutko :)

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Anielskie pożegnanie.


Zjawił się nagle i niespodziewanie, jak chyba większość z tego gatunku ...
Nie planowałam, a może dokładniej - nie sądziłam, że w natłoku obowiązków znajdę chwilę na zrobienie czegoś niezaplanowanego. Ale gdy przeczytałam o anielskim wyzwaniu w SZUFLADZIE, to żal mnie ogarnął, bo dwa posty wcześniej przybyły do mnie całe zastępy, ale to było przed czasem, jednak  tematu nie odpuszczam, zatem  wczoraj wydziubałam takiego aniołeczka i zaraz z nim tam pędzę :)


















Aniołek jaki jest każdy widzi, gorzej ze zdjęciami. Jest mój, od A do Z, tym razem nawet zapisałam co i jak, bo prosty, to i pisać łatwo, więc jakby ktoś chciał, to nie ma sprawy, tylko nie przed świętami proszę, bo w ten oto sposób żegnam się z Wami. Jeszcze tylko banerek i lecimy z aniołkiem do SZUFLADY





Do końca roku na pewno już nic nie napiszę, może zajrzę do Was z telefonu w godzinach nocnych, ale to się dopiero zobaczy. Coraz częściej zastanawiam się, czy  nie zamknąć całkiem bloga na siedem spustów ... Spokojnie, nawet jeśli, to osoby które zapisały się u mnie na Podaj dalej,  na pewno dostaną swoje prezenty, a może nawet wtedy jeszcze szybciej :)
Zatem słowami Ks. Twardowskiego składam Wam życzenia. Uwielbiam tę mądrość, którą nam przekazuje.




Pozdrawiam Wszystkich już Świątecznie i bardzo, bardzo  cieplutko :)

EDYTOWANY.
Gwoli wyjaśnienia. Nie zamierzam usuwać bloga, bo czasem sama lubię pogrzebać w przeszłości :)
Z ostatniej chwili. Dziś pojawiła się niespodziewana propozycja, więc jest nadzieja, że cdn , a jak będzie, to się zobaczy :)

sobota, 2 grudnia 2017

Za mało ...


i to zdecydowanie za mało mi pomocników, wezwałam więc posiłki z ciut bliższej odległości niż niebiosa. Przyleciało ze Skandynawii 5 takich przystojniaczków :)






Ci byli najszybsi,


















kolejni, chyba już wiekowi, bo nieco dłużej im zeszło ;)


























Teraz widzę, że niektórym muszę co nieco zarost ujarzmić, ale i tak w rzeczywistości są bardziej przystojni i prezentują się o niebo lepiej. Pogoda jaka jest każdy widzi i aparat nie chciał ze mną współpracować, a ja z kolei nie miałam najmniejszej ochoty na latanie z całym tym majdanem wokół domu. Jest jak jest, za co z góry i tak dalej  :)

Na koniec jeszcze aniołeczki, tym razem w komplecie. Jak widać w poprzednim zastępie brakowało fioletowego, który to poleciał do MONI, jako skromna nagroda za odgadnięcie mojej zagadki. Nie mógł być w innym kolorze,  jak fioletowy. Dlaczego ? Sprawdźcie sami :)





Tym razem przerwa w pisaniu będzie dłuższa, więc już nie gadam i spadam. Niskie ukłony,  za to że jesteście :)
Pozdrawiam i do zaś :)