Moje prace

Moje prace

niedziela, 2 kwietnia 2017

Relacja z wystawy.


Prezentowane na niej prace - przepiękne. Kto ma choć odrobinę pojęcia o technice klockowej ten wie, że stworzenie takich dzieł, to mistrzostwo. Ogólnie mówiąc, wszystkie serwetki to prace twórczyń z Krakowa, pozostałe to typowa koronka Ślaska i wykonana przez śląskie koronczarki.
Dla mnie podwójna radość, wystawa to jedno, a spotkanie ze znajomymi, to drugie. Wśród wystawców, były uczestniczki jesiennych warsztatów z Domaniewic, na czele z instruktorką - Małgosią  Połubok.

A teraz dla Was obiecana fotorelacja. Najpierw śląski folder, a później w przypadkowej kolejności.
Paczta i podziwiajta :)















To mode dziewczę, to 11 letnia córka ELI, niesamowity talent koronkarski, osobiście wykonała koronki do chrzcielnego ubranka tego bobasa (w koszyczku ). Jesienią na  Międzynarodowym Konkursie Koronki Klockowej na Węgrzech,  otrzymała wyróżnienie za swoją pracę - etui na telefon.





























W gablotach trochę historii, stare klocki i inne ciekawostki z różnych stron świata.





































Tutaj niesamowite prace, z jednej strony zdjęcie autentycznego obiektu, z drugiej  wykonany koronką klockową, można powiedzieć obraz " malowany klockami ", coś niesamowitego !










Z racji wystawy, oprócz wspomnianych koleżanek z Domaniewic,  udało mi się spotkać z AGATKĄ i jeszcze jedną nie blogową koleżanką.   Jak to miło wiedzieć, że takich szalonych, zakręconych jak ja, jest więcej. Dzięki Wszystkim za spotkanie , a zaglądającym do mnie na bloga za wizytę.
Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia😁

piątek, 31 marca 2017

Nieplanowane, a jednak ...


musiały powstać. Musiały, bo nie lubię robić z gęby cholewy. A ponieważ to co miało powstać, jeszcze czeka w kolejce, to bez zbędnego kłapania w klawiaturę,  przedstawiam takie baranki w trzech ujęciach, bo ich jeszcze na blogu nie było, przynajmniej nie takie i nie w tym roku.














Taka już była, więc tylko raz cały tercet egzotyczny.






I zestaw zbiorowy, bez specjalnej aranżacji ... czas, czas ...






I na koniec to poniżej, to sem ja, netoperek, nowa fryzurka i takie tam :)
To dla Tych,  co chcą mnie jutro bezbłędnie zlokalizować, ale i dla Tych, co chcą zobaczyć jak na dzień dzisiejszy wygląda 55 letnia Babcia Bożenka.  Nigdy nie ukrywałam ile mam lat, więc dla mnie to Pikuś :) Cóż, tym razem obiektyw dla mnie bardziej łaskaw niż rzeczywistość, więc nie wiem, czy to na jutro, to podpowiedź, czy raczej zmyłka, się zobaczy ...






A tak wygląda mój 3 miesięczny wnusio Mikołaj, może mnie nie ubiją, bo bez zapytania o pozwolenie  pokazuję ...  A kogo zapytać, jak nikogo nie ma w domciu ;)






To takie skromne wirtualne prezenty ode mnie dla Was, w 4 rocznicę mojego Bloga.
A bardziej materialnie ... ze mną nigdy nic nie wiadomo co wymyślę, bądźcie czujni,  się zobaczy  :)

Uściski dla Wszystkich i do zaś :)


wtorek, 28 marca 2017

Zaproszenie na wystawę.


W najbliższą sobotę , w krakowskim DWORZE CZECZÓW , odbędzie się wystawa koronki klockowej. Szczerze powiem, mieszkam tu ponad 34 lata i jeszcze o nim nie słyszałam, a to ode mnie - moja ulubiona jednostka odległości, czyli rzut beretem. I tak pomyślałam, skoro ja o nim nie wiedziałam, to pewnie jest więcej takich osób. Mało tego, moja znajoma z Wieliczki, która sama aktywnie klockuje i chodzi na spotkania,  nic nie wiedziała o wystawie, stąd ekspresowa prośba do naszej blogowej koleżanki ELI , o przesłanie plakatu z zaproszeniem .




Co prawda Ela ostatnio lekko zaniedbała bloga, ale cały czas tworzy , aktywnie bierze udział w wystawach,wernisażach i jest jedną ze współorganizatorek tej wystawy. Zachęcam Wszystkie Krakowianki  i mieszkanki okolic, do udziału w tym wydarzeniu. Znam osobiście kilka osób, których prace będzie można podziwiać, oj będzie na co popatrzeć, zapewniam. Właściwie Dwór krakowski, ale bliżej mu do Wieliczki z czego ja osobiście jestem mega zadowolona. A może z tego jakieś małe spotkanie blogerek nam się wyklaruje. W imieniu organizatorów - Serdecznie zapraszam.
Osoby chętne do odwiedzenia Dworu w sobotę,  o godzinie 16 proszę o stosowny wpis w komentarzu   :)
Pozdrawiam i do zaś :)

poniedziałek, 27 marca 2017

Jajko w kołnierzyku ?


Po okresie buntu, wróciłam na łono KGW. Doszłam do wniosku, że nie da się siedzieć non stop w domu. Podobno cygan dla towarzystwa dał się nawet powiesić, więc czemu i mi nie wolno zzzzzaszaleć ;)  Na razie moje wyjście ogranicza się do godziny w tygodniu, później SIE zobaczy.

Na jednym ze spotkań,  rzuciłam hasło - robimy jajeczka, takie patchworkowe na styropianie, każdy przynosi co ma i co może. I tak oto na stole,  znalazły się między innymi cudami,  takie oto kołnierzyki, całkiem fajne i na dodatek w dwu kolorach, było ich całkiem sporo .






Jakoś nie bardzo były pomysły co z nimi zrobić. Ja od razu " widziałam je " na białym tle. Z braku takiego , wzięłam kołnierzyki do domu i wieczorem zrobiłam takie wcale niemałe jajeczko.






Szczerze powiem jest śliczne, tylko fotograf ze mnie marny.










Na spotkaniu spłodziłam inne jajeczka, od razu znalazły nabywców, a niezbyt wygórowana cena, zasiliła konto naszego koła, musicie mi wierzyć na słowo, że prezentowały się równie fajnie  :)

W tak zwanym międzyczasie supłam kwiatuszki, całkiem ich sporo, choć tego nie widać. Co z nich będzie, pewnie się domyślacie, ale o tym w kolejnym poście.







Pięknie dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Najbardziej podobają mi się brązowe kozaczki, ze względu na wiązanie, ot takie skrzywienie :)
Pozdrawiam Wszystkich wiosennie, Wasz Szewczyk Dratewka :)

niedziela, 19 marca 2017

Fajny sklep :)


Pewnego pięknego dnia, wybrałam się PKSem z moją malutką córunią, na zakupy do wielkiego miasta. Fakt faktem, miasto nie było wcale wielkie, nawet słowo miasteczko, bardziej tam pasowało, ale dla mojego dwu i pół letniego wówczas dziecięcia,  było niemal metropolią. A że ja zawsze łączę przyjemne z pożytecznym, tak też było i wtedy,  konieczne zakupy były swoistym poszerzaniem horyzontów i wiedzy.  Córcia zachwycona wystawami i sklepowymi szyldami ( na tyle, na ile one w tamtych czasach zachwycały ) zapytała :

- A co to jest ?
- To są sklepy,w których kupuje się różne potrzebne do życia towary, może to być coś do jedzenia, albo do ubrania, albo farby itd.

- A co tam jest napisane u góry ?
- A to jest właśnie taki podpis, żeby już z daleka było widać, co można w tym sklepie kupić.

Tyle z moich informacji, dalej pozwalałam się wykazać dziecięciu i tym razem, zbliżając się do kolejnej witryny, to ja zadawałam pytania :

- Jak myślisz, co to za sklep ?
 ........ To jest sklep z warzywami.
- Ślicznie, bardzo ładnie, a można też powiedzieć, że to jest sklep warzywniczy.

- A teraz,  jaki to jest sklep ?
........ To jest sklep z zabawkami.
- Bardzo ładnie, a można też powiedzieć, że to jest sklep zabawkowy.

Na widok kolejnej wystawy,  Kasia aż zapiszczała z radości i już sama, bez pytania zawołała radośnie
- A TO JEST SKLEP BUCIARSKI  :)

Nie wiem, czy to wtedy zrodziła się Jej fascynacja butami, czy wyssała ją z mlekiem matki, bo to jest jeden z moich najulubieńszych sklepów. Butów nigdy za dużo :) Najczęściej kupowałam takie na W, kiedyś były to - Wysokie, teraz są to - Wygodne. W każdym razie do sklepu buciarskiego chodzimy do dzisiaj  :)

A teraz do rzeczy.
Jakiś czas temu Danusia poprosiła mnie, czy bym nie uszyła  kilka bucików dla  lalek. Teraz przyszedł moment, na realizację tej prośby. I choć ewidentnie maszyny nie chciały ze mną współpracować, ta duża nadal zepsuta, choć była w naprawie, a mała ...  Szału ni ma, są buciki :)





Te zmajstrowałam jako pierwsze - z materiału łatwiej załapać " o co w tym chodzi " .






A teraz po kolei. Teraz widzę na zdjęciu, że chyba stoją " na lewusa " :)






















A później wpadły dzieci, zrobiły rozpierduchę i już po sklepiku ;)







Dodam tylko, że to są  pierwsze szyte przeze mnie buciki. Kiedyś w Biedronce kupiłam taki zestaw narzędzi - dziurkacz i zaciskacz wraz z nitami do dziurek,w szalonej cenie 5 zł/ komplet. Wzięłam bez przekonania, teraz były jak znalazł. Nie wiem co Danusia powie na buciki, jak je zobaczy na żywo, czy będą w dobrym rozmiarze i fasonie ? W sumie są całkiem spore, długość podeszwy 10 - 12 cm. Mam zielone światło żeby pokazać już dziś, co niniejszym czynię. A Wy co o nich sądzicie ? Ciekawe czy zgadniecie, które najbardziej mi się podobają i dlaczego :)

Bardzo dziękuję za dobre słowo, troskę i wszystkie porady,  i te medyczne,  i te naturalne. Oprócz fachowej pomocy lekarskiej robię co się da, czasem z mniejszym, czasem z lepszym skutkiem.

Pozdrawiam Wszystkich i byle do wiosny :)
Wasza BB

środa, 15 marca 2017

Powoli odgruzowuję się ...


łapię ogony i wykańczam zaległości. Jeszcze mi ciut zostało, ale z każdym kolejnym ukończonym czymś, jestem do przodu. Dlatego proszę jeszcze o chwilę cierpliwości, komu coś wiszę, już bliżej niż dalej i wszystko ( mam nadzieję ) wróci na właściwe tory.

Tym razem skończyłam koleżankę dla zajączka, wszak wiosna za pasem, co ma chłopak po próżnicy ganiać po polach :)





Tylko kto tu kogo zaczepia, tego nie wiem ...






Tym razem już na pewno oba zajączki  mają ogonki i niech się mnożą,upsssssss, grzecznie bawią ;)






Mam teraz w hurtowej ilości puszki po mleczku mojego Mikusia, w tak zwanym międzyczasie dziabnęłam sobie jedną na światecznie.






I małe zbliżenie.







A na koniec małe zapytanie. Kto z Was zna jakieś skuteczne lekarstwo/ zabiegi na rwę kulszową, to plissssssss, bo mi nóżkę z pewnej niewymownej części ciała z bólu wyrywa. Jestem twarda baba i mam dość wysoko zawieszoną poprzeczkę progu bólowego, ale już nie wyrabiam, leki zastrzyki i temu podobne cuda nie skutkują, no ileż można :(

Pięknie dziękuję za komentarze pod poprzednim postem i wszystkie imieninowe życzenia złożone różnymi drogami :) Pozdrawiam Was cieplutko i byle do wiosny :)
Wasza BB :)

czwartek, 9 marca 2017

Wiosenna jajecznica :)


Do sporządzenia będzie nam potrzebna sporych rozmiarów patelnia i specjalnie wykonane na tę okoliczniość jaja, które wrzucamy na wspomnianą patelnię i  gotowe. Od takiej potrawy na pewno nie przytyjemy, a co się napatrzymy to nasze :)













Kto woli bardziej fit, to może samo białeczko, podobno  jest mniej tuczące ;)






Dla tradycjonalistów - wszystkiego w stosownych proporcjach :)






W tak zwanym międzyczasie,  dziabnęłam osobistemu Mikusiowi,  taką smyczkę do " niunia " ( swojska nazwa smoczka,  ustalona xx lat temu,  przez najstarsze dziecko w rodzinie :)






Co nieco jeszcze działam, ale marnie mi to idzie, niemoc jakaś mnie dopadła, są tacy co próbują to uleczyć,  ale z marnym skutkiem ...

Dzięki za wizyty na moim blogu Tym, co jeszcze mają ochotę tu zaglądać, a szczególnie  Tym, co mają ochotę komentować :)
Pozdrawiam cieplutko i byle do wiosny :)
Wasza BB :)