Moje prace

Moje prace

środa, 16 grudnia 2015

Trzecia i ostatnia.


Tak jak mówiłam - zrobię tylko  trzy prace o tematyce świątecznej. Pierwsza była próba, druga - nauka, trzecia - najważniejsza, właśnie ją skończyłam.  Sama sobie wymyśliłam, zaplanowałam i wykonałam. A ta trzecia i ostatnia wygląda  tak.











Małe zbliżenie.






W środku logo, bo tak miało być, a że transferek zrobiłam, to już moja inicjatywa :)











A po zapakowaniu  wygląda  tak






i jeszcze raz ...







a może nawet kilka razy :)






Będą to prezenty od firmy, w której " udziela " się moje dziecko  :)
Jak by ktoś pytał, to jeszcze nigdy na raz nie zużyłam takiej ilości juty i kleju na gorąco.  W środku są zimne ledowe lampeczki na baterie, więc bezpiecznie, nic się nie grzeje, nic nie pali i  można postawić gdzie tylko ma się ochotę, bez konieczności podłączania kabla do kontaktu, polecam :)

I to na tyle, Wszyscy zabiegani, to elaboratów nie piszę.
Buziaki ... a nie, chora jestem, to nie będę Was zarażać. Zatem tylko pozdrawiam i do zaś :)

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Mały i ciasny, ale własny :)


Troszkę przekombinowałam, bo miało być zupełnie inaczej ...

Gdy DANUTKA ogłosiła nowe wyzwanie, pt. Bliżej natury, od razu się nastawiłam na realizację swojego, od dawna odkładanego pomysłu, a dokładniej chodziło o wykonanie lampy z tykwy w kształcie  domku dla krasnoludków. Od razu zabrałam się do roboty, niestety, już  na samiutkim początku,  poparzyłam sobie rękę klejem. Jeden z elementów wyślizgnął mi się wraz z wrzącym świeżo wyciśniętym klejem i wpadł w środek dłoni i pomiędzy palce. Razem ze skórą, całkiem odeszła mi ochota na wycinanie okienek i montaż kabelków. Zadziałał plan B i powstało coś, co po " ichniemu " nazywa się Fairy garden.























































Poza klejem,  wszystko jest w nim naturalne, nawet ta mata,  która służy za podstawę, jest wypleciona z rattanu. Tak oto powstał taki sobie durnostojek, do niczego mi niepotrzebny. Ktoś odgadł, że to moja praca ? Dziękuję tym osobom, które mimo wszystko,  postanowiły oddać na niego swój głos i dodam na koniec, że w rzeczywistości wygląda dużo ładniej :)

Pozdrawiam i do zaś :)



niedziela, 13 grudnia 2015

A jednak :)


Pokazane wcześniej domeczki szybciej zostały wykończone ...  cokolwiek by to nie miało oznaczać :)
Niektóre z Was odgadły, że porozrzucane na stole, to wsad do akrylowej bombeczki. Szanuję Wasz czas, więc bez zbędnego kłapania w klawiaturę prezentuję obrazki.















Chwilę przed zamknięciem .














Tuż po wymalowaniu próbowałam ustawić starówkę, bo chałupek jest więcej, potrzebne do czegoś, ale o tym w kolejnym poście :)










A to po sklejeniu,a  przed wymalowaniem, na dowód, że robi się z tego co się ma i tak farba czyni cuda :)






I jeszcze na koniec takie sobie ujęcie, bo jakoś wszystko w odwrotnej kolejności  Wam serwuję:)






Bombeczka ma 20 cm średnicy, jest naprawdę duuuża i tym razem zrobiłam ją do domu.  Gdy wczoraj powiedziałam, że to dla nas, bo się na niej uczę, to M. tylko pokręcił głową - uczysz się ? Toż to prawdziwe mistrzostwo ! Miło mi było, zwłaszcza, że nie często to słyszę :)

Chętnie usłyszę Wasze propozycje, na czym toto powiesić, bo żaden z dostępnych stojaczków/ wieszaczków,  nie ogarnia tego kolosa ...

Pracę zgłaszam na wyzwanie TU




Dziś tylko tyle, pozdrawiam i do zaś :)

czwartek, 10 grudnia 2015

Brak mi słów ...


W myślach zaczynam pisać post, najpierw tytuł i zmieniam go jak kameleon skórę, bo po prostu brak mi słów , by wyrazić to co czuję. A zaczęło się niewinnie, nic nie zapowiadało tego, co za chwilę ...

Siedzę przy stole (  to jakaś nowość, bo ostatnio, to  tylko przy maszynie ) i prawie jak świstak, tyle że nie sreberka, a tekturki zawijam. Nawet moje dziecię, wychodząc z domeczku powiedziało, że robię chałupnictwo, popatrzcie, czy miało rację ? Powiedziałabym, że nawet dosłownie chałupnictwo :)







Kto zgadnie co to będzie ? Podpowiem - druga z moich zapowiadanych świątecznych prac. Ale o tym,  w kolejnym poście, a raczej po-kolejnym. I gdy tak się bawię ...  nagle ktoś trąbi. Szczerze - przestałam już na takie dźwięki reagować, mając z każdej strony,  za płotem,  różne atrakcje. No ale " intruz " dalej po klaksonie, myślę - " czyżby to jednak czyżyk " ? To była P. Listonosz. Zaskoczona,  odebrałam przesyłkę, nie spodziewałam się nic z tej firmy, której logo było na pudełeczku :)  Ale w trakcie odwijania, wiedziałam już  " co się święci " . Kochane, dawno mnie tak nie zamurowało !  Pierwsze spojrzenie






To Ewa Jurewicz przysłała mi Złotego Anioła, którego miałam szczęście, wygrać w Jej Candy :)
Jak widzicie, w przesyłce znalazło się coś jeszcze. Piękna gwiazdka






i przecudnej urody karteczka z życzeniami :)






Celowo stopniuję napięcie, by szok był mniejszy. Ewa robi piękne zdjęcia, ale ani tamte, z bloga Ewy, ani to zrobione przeze mnie, nie oddaje uroku tego dzieła. Po prostu brak mi słów, aby opisać,  jak ten anioł jest pięknie namalowany, po prostu nie potrafię...







I jeszcze raz wszystko razem.






Ewuniu, bardzo Ci dziękuję, jesteś niesamowicie utalentowaną osobą i cieszę się, że tak piękne prace,   trafiły właśnie do mnie :)

I to na tyle. Pozdrawiam Wszystkich jeszcze przed świątecznie i do zaś :)

niedziela, 6 grudnia 2015

Tylko trzy ...


a może aż trzy ? Nie wiem, jak zwał, tak zwał. U Was tak świątecznie,  kolorowo, a u mnie w tym sezonie będą jak w tytule -  tylko trzy prace o tematyce świątecznej. I na dodatek, jedna jeszcze nie ruszona, druga SIE robi, a trzecia właśnie dziś została wykończona. Specjalnie poczekałam ze zdjęciem do popołudnia,   aby ciut szaro już było, bo w środku zainstalowałam migającą lampeczkę, która zmienia kolory, trudno jest uchwycić wszystkie, bo to naprawdę działa jak dyskoteka. Uwierzcie mi na słowo, jest niebiesko, czerwono i żółto.














Jest i druga strona bombeczki






Szału nie ma, ale tak sobie wymyśliłam i chciałam sprawdzić jak to będzie. Oczywiście ma swój urok, jednak jak to bywa, zdjęcie go absolutnie nie oddaje. Z założenia miało być inaczej, jak robiłam, to w trakcie też inaczej, a jak skończyłam to wyszło całkiem inaczej, no i cóż na to poradzić, ten typ tak ma, TYP, czyli ja :)  Ale za to jest uniwersalnie, bo po wyjęciu bombeczki, do środeczka mogę wsadzić co tam mi się spodoba.











Sama bombeczka ma decu w środku, serwetka + papier ryżowy, w dole wypaliłam otwór, przez który wsunęłam świecącą końcówkę, tej śmiesznej lampeczko/ świeczuszki.  Tyle z informacji technicznych, jak się komuś spodoba, to ściągać pomysł ile wejdzie, bez konieczności podawania źródła :)

Swoją pracę zgłaszam na wyzwanie w Decustyle :)




Jakiś czas temu na blogu http://woodcrafts-handmade.blogspot.com/ Sabina ogłosiła małe, szybkie Candy, w której nagrodą było serduszko, trzeba było tylko uzasadnić,  dlaczego akurat ma ono polecieć do mnie.
Mój komentarz był taki

Z prawej strony mojego biurka stoi witrynka, a na niej w rządku wiszą serduszka - pierwsze z podkówkami i czterolistnymi koniczynkami , drugie z napisem " Dziękuję za każdy dzień ", trzecie z różyczką, a czwarte z napisem " Bonjour ", brakuje tylko takiego prostego, bez przesłania, przydałoby się, by pamiętać, jak jeszcze wiele można zapisać ...
Pozdrawiam :)



A tak to wygląda w praktyce 






Gdy przyszło piękne serducho ...







byłam w szoku, gdyż jego wielkość w stosunku do moich, ma się następująco ...







i to jest potwierdzenie, jak nasze wyobrażenie na podstawie zdjęcia, mija się z rzeczywistością. Serducho jest niezaprzeczalnie przecudnej urody, pięknie Ci za nie Sabinko dziękuję. Myślałam, że je powieszę, w miejscu, w którym je przyłożyłam do zdjęcia, to znaczy w tej szczelinie pomiędzy aniołkiem a obrazkiem ... teraz, znajdę dla niego zdecydowanie inną lokalizację  :)

A wczoraj spotkała mnie, a właściwie powinnam napisać nas ( mnie i M. ), przesympatyczna niespodzianka.
Otrzymaliśmy wyróżnienie z postaci imiennej statuetki,  za zaangażowanie i włożoną pracę. Odbierałam je sama, stąd liczba pojedyncza, na początku zdania .






To bardzo miłe i przyznam,  że po raz pierwszy ktoś tak docenił nasz trud. A było to pracochłonne zajęcie, zlecenie złożone bardzo późno, więc na jego realizację poświęcałam ostatnio cały wolny i nie wolny czas. Czyli gdzie byłam, jak mnie nie było :) 
Kawałek mojej pracy - w jej największym skupieniu - wygląda tak






Kolorowe poduszki - sówki,  nie są moim dziełem, na uszycie ich i tak nie starczyłoby mi już czasu.
Jak oceniacie moją pracę ? Wygląda na proste, ale spróbujcie uszyć poduszeczkę o długość 328 cm ! 


I to na tyle. Pozdrawiam Wszystkich cieplutko i do zaś Kochani :)