Moje prace

Moje prace

środa, 11 listopada 2015

Idzie zima ...


W tak zwanym międzyczasie, gdy coś robi się, co pokazać nijak nie można będzie, przynajmniej na razie i dopóki łapki na tyle nie wydobrzeją, abym mogła zabrać się za bardziej precyzyjne zajęcia, udłubałam takie dwa sweterki na kubeczki.







Ten wydłubany na drutach ...






podwójnym ryżem.






A ten szydełkiem ...






same oczka ścisłe.






Fotograf ze mnie marny, zatem musicie uwierzyć, że w rzeczywistości prezentują się duuuuużo lepiej. W każdym razie  było ŁAAAAŁ i ... poszły do pracy. Ważne, że kubeczek już nie zmarznie, a nawet ma możliwość przebrać się stosownie do okoliczności, lub gdyby się zapaprał,  łobuz jeden  :)

Dziękuję za przecudne komentarze i pod poprzednim postem i pod tym ze spełnionymi marzeniami. Marzenia lubię spełniać, więc kto wie, co i kiedy mi strzeli do głowy. A drzewko - bierzcie ile chcecie, nie pytajcie o pozwolenie, pomysł znaleziony w sieci, oczywiście zrobione trochę po mojemu  :)

I to na tyle, ekspresem, bo obowiązki wzywają.  Buziaczki i do zaś :)

poniedziałek, 9 listopada 2015

Sypnęło groszem :)


Dziś rano, moja pieczołowicie hodowana roślinka, o którą dbałam bardziej niż o siebie samą, wydała plon :)







To jakaś egzotyczna odmiana, ale nominały jak najbardziej rodzime :)







Ujęcie z drugiego boczku ...






i prawdą jest, że " niedaleko pada jabłko od jabłoni ", oto dowód :)






Tak też mi się podoba :)






No ale jak już mi się znudzi , to sobie odwrócę i popatrzę z tej strony ...







i w zbliżeniu, też fajnie, prawda ?







Póki co, ten widok jest bezcenny, na dodatek tak z poniedziałku :)






Zauważyliście, że dwie z głównych używek, znanych niemal na całym świecie są w tym samym kolorze ? Kawa w kolorze czekolady, czy czekolada w kolorze kawy ? Jak zwał tak zwał, ja wybieram kawę. Z czekoladą mam jak nałogowiec, mogę nie jeść wcale, ale nie mogę skończyć na jednej kostce. Tak dla wyjaśnienia, czekolada gorzka, to całkiem inna bajka, tę uwielbiam i mogę tylko jedną kosteczkę, to chyba z szacunku dla jej dobra, pozostałe rodzaje, albo wcale, albo mam napad i wtedy " strach się bać ", a do tego jak jest to czekolada marcepanowa, to " już po ptokach "  ...

Jak już wszystko jasne, wygadałam się jak na spowiedzi, to jeszcze banerek






i pędzę do Stefcia. Myślę, że on to przełknie, przez te miesiące praktyki, nie z taką niestrawnością przyszło mu walczyć, a co na to Danutka ? Liczę na dobre serduszko, lub co najmniej dobry  dzień :)  Monety są miedziane, a miedź jakby pomarańczowa, z tą drobną różnicą, że są nowiutkie, więc bardziej jak złote, no ale umówmy się,  że to pomarańcz :)

AAA bym zapomniała ! Pomysł nie jest mój, zejrzałam gdzieś na Pintereście, ale gdy chciałam podać źródło, to mi powiedzieli, że bez rejestracji nie wolno, no to jest jak jest, ja się rejestrować nie mam zamiaru, mnie aż tak nie zależy, to im powinno :)

Witając Nowe Obserwatorki, dziękuję Wszystkim za przemiłe komentarze, pozdrawiam życząc Miłego Tygodnia i do zaś Kochani :)


sobota, 7 listopada 2015

Marzenia czasem się spełniają :)


Tym razem,  rzecz będzie,  o kilku spełnionych marzeniach. Najlepiej jak zacznę od początku.

Sabką znamy się wirtualnie ponad 5 lat. Wiedziałyśmy, że mamy dość marne szanse na spotkanie, bo dzieli nas spora odległość i obie mieszkamy w takim miejscu, gdzie nie mamy kogoś z rodziny, no ale pomarzyć wolno. Od jakiegoś czasu Sabinka " robi karierę ", jak sama dowcipnie określa ten stan rzeczy. Prawdą jest, że śpiewa w zespole ( i to jak śpiewa ! ),  który to właśnie dziś zagościł w Krakowie. A że ja mam " rzut beretem " zatem tadaaaam :)






Oprócz Sabinki,  poznałam cały fantastyczny zespół, wspaniałych ludzi, z wielkim poczuciem humoru, rozśpiewanych tak samych z siebie, a nie śpiewających z konieczności,  mówię Wam żałujcie że nie słyszeliście ! A ja zostałam mianowana starszą garderobianą, sznurowałam gorseciki i wiązałam kokardki w zapaskach, nie wszystkie oczywiście, ale lepszy rydz, niż nic  :)

Tu w trakcie konkursowego występu w sali Benedyktyńskiej.






A wszystko to miało miejsce w tej oto nowohuckiej parafii.






















Drugim spełnionym marzeniem jest niespodzianka, jaką przygotowałam dla Sabki  :)







A w środeczku była Św. Rodzina, czyli coś, o czym marzyła od dawna ...






Maria po raz kolejny wygląda inaczej, więc kilka ujęć.



















A tak prezentuje się Józef.















Spędziłyśmy wspólnie kilka godzin, a ponieważ to był konkurs, zatem nie bardzo mogłyśmy pójść,  gdzie chciałyśmy. Jednak jak widać, obiekt był na tyle duży, że na nudę nie dało się narzekać, zresztą w takim towarzystwie to niemożliwe ! Dzięki Kochani, a szczególnie Tobie Sabinko,  za wspólnie spędzony czas. Moja niespodzianka,  będzie Ci przypominać o naszym spotkaniu.  A co na Was naskrobałam,  to przeczytacie po powrocie do domeczku :)


I na koniec moje spełnione marzenie :)
Od dłuższego czasu,  przestałam się zapisywać na Candy i takie tam, no bo sami wiecie, jak się nie ma szczęścia, to przychodzi zniechęcenie. Aż pewnego pięknego dnia,  Dorota ( ta od kota ) , ogłosiła Candy z kotem w worku. Wyraziłam chęć przygarnięcia onego, a co mi tam. No i kicur przyniósł mi szczęście, a Dorotka szczodrze obdarowała. Oto całość przesyłki, mniej więcej całość, bo coś tam się ukryło, tyle tego było, scrapków full wypas i jakie cudne :)










No i tak to jest, jak się nie czyta instrukcji, zamiast odpakować, to się pakuje przez papierek świeczkę w ciasteczko , na dodatek bez zachowania BHP i to mówię ja - córka strażaka  :)







Marzenie pomyślałam, świeczkę zdmuchnęłam bez problemu, no i niech tylko spróbuje się nie spełnić !







Dorotka ma takie wykrojniki, że jak tylko ogłosi kolejne Candy, zapisujcie się, bo mówię Wam, szczęka na podłodze i jak ślicznie wszystko zapakowane. Dzięki ogromne za te dobroci serca, którymi mnie obdarowałaś :)

I to na tyle, bo elaboraty mi wyszły i to bogato ilustrowane. Jeszcze tylko zachęcam do zapisywania się na moje CANDY, jest czas i miejsca też się znajdą. Pozdrawiam i do zaś :)

Edytowany - są już wyniki, zespół zajął II miejsce, uważam to za wielki sukces, na 300 wykonawców zająć taką pozycję ! Moje gratulacje Kochani !

niedziela, 1 listopada 2015

Odszedł do innej ...


Każdą wolną chwilę ubiegłego tygodnia,  spędzałam nad stworzeniem pewnego  przystojniaka.
Mówią na niego Chudy, a " po ichniemu " nazywa się Woody i jest głównym bohaterem filmu Toy Story. Pewna dziewczynka,  zapragnęła takiego posiadać, a ja postanowiłam to marzenie spełnić, nie pytajcie kto, co i dlaczego. Bo tak i już !

Oto moja wersja Chudego. Uprzedzam - sporo zdjęć, bo nie mogłam się zdecydować, a gdyby ktoś czasem chciał coś podpatrzeć, to będzie łatwiej :)










































































Z danych technicznych - wzrost 38 cm, wełna Kotek i  Yarn  Art Jeans, wszystkie stawy ruchome, dłonie posiadają po 5 palców. W mojej wersji, chłopak dorobił się prawdziwych guziczków w koszuli, a nie takich dziewczyńskich kuleczek na nóżce :) 

A tu  zdjęcie, na którym się wzorowałam.






Jak oceniacie moją pracę, może być  ? Podobieństwo zostało uchwycone ?
Woody już sobie podszedł do nowej właścicielki, która aż piszczała z radości i to jest najcenniejsze :)

Gorąco witam Nowe Obserwatorki :) 
Wszystkich pozdrawiam cieplutko i do zaś :)

Ps.  Nadal zapraszam do mojego CANDY  :)