Moje prace

Moje prace

niedziela, 1 lutego 2015

Wyniki losowania



Dziś mój  kalendarz wskazuje datę 1 lutego,  zatem skoro świt -  mój świt, nie Wasz świt, bo to bywają czasem całkiem różne pojęcia - zasiadłam przed kompem, by przygotować losowanie. Było 67 komentarzy, jednak większość to nie zapisy na spełnienie marzenia. Część osób tylko kibicowała, część złożyła tylko życzenia, za co jeszcze raz bardzo dziękuję, nie wyrażając chęci udziału w zabawie. Część komentarzy to dyskusja/ zapytanie. Jedno marzenie już spełniłam, dlatego szczęśliwa ( ? ) po raz drugi nie weszła do puli losów. W konsekwencji w losowaniu brało udział 26 blogerek.








Maszyna losująca została przygotowana. Zgodnie z sugestią Mistrza fotografii,  zmieniłam tło i nie mogłam się oprzeć nowej prezentacji, przy okazji przyznajcie - teraz koneweczka vel polewaczka prezentuje się o niebo lepiej :)









Losy zostały zdeponowane.






A ponieważ sama pożarłam złotą rybkę, to sama tym razem robię za sierotkę, a raczej moja lewa łapka, bo w prawej aparat. Zatem -  mieszam, mieszam ...






wyciągam ...






wyciągam ...







a w środeczku ukryła się ...







Ufff, przyznam szczerze, trochę kamień spadł mi z serca, bo niektóre życzenia wykraczały " nieco " poza zakres moich zdolności ... Gratuluję  3nereidzie i proszę o kontakt. Życzeniem Eli jest  babcia w seksownej sukience, rozumiem, że chodzi o czerwoną ? Zgodnie  z podanymi zasadami  zabawy, mam czas do Walentynek, mam nadzieję, że do tego momentu, babcia będzie nie tylko sexi, ale super sexi ;)

Przepraszam zawiedzionych wynikami losowania, mówiłam, że rybka leniwa i tylko jedno życzenie spełni, ale zapraszam częściej, wiecie, że za mną czasem trudno nadążyć :)

Witam nowe obserwatorki, cieszę się na Wasz widok. Annette - nie tylko Ty mi zniknęłaś z obserwatorów, ale brak takiego słodkiego diabełka, od razu zauważyłam :)

Na dziś to tyle. Miłej niedzieli i dobrego tygodnia Wszystkim :)
Pozdrawiam i do zaś :)

czwartek, 29 stycznia 2015

Dla odmiany dzisiaj z Francji ...


Padam, padam, padam , to chyba coś z francuskiego, prawda ?
Ale zanim padnę, to pokażę co wykończyłam nocami, bo w dzień inne obowiązki mnie wzywają. No i nie wiem, czy to grypsko, czy jakieś sensacje żołądkowe, bo mi tak fajnie, że ...
Do rzeczy, bo jeszcze mnie  PIT dzisiaj czeka.


Razem z wiaderkami robiła się taka koneweczka, wymagała więcej lakieru, to dłużej trwało, zanim SIE wykończyła. Jest fajna, a zdjęcie nie oddaje jej prawdziwej urody. W rzeczywistości  zdecydowanie żywsza kolorystycznie i więcej na niej takich makowych  podcieni w tle.










A tu miałam zatkać 3 dziureczki i wyszedłby świński ryjek :)














Razem z jutowymi jajcami robiłam takie z pastą  strukturalną i pociętymi serwetkami. Kiedyś nabyłam takie w " Pewexie "  za jakieś drobne pieniądze, jak już wszystko szło za bezcen, więc nie żal pociąć. W tym pierwszym wcisnęłam od razu w mokrą pastę, w tych następnych elementy  moczyły się w kleju i zostały naklejone na wyschnięty podkład.














A tu eksperyment z filcowaniem. Chciałam sprawdzić cz i jak toto się trzyma na styropianie. Zaczęłam w ubiegłym roku, szukając jajec na poprzednie prace, się raczył był znaleźć. A że było zaczęte, to nie miałam wpływu na wzorek. Także nie miałam zbyt wielkiego wpływu na to, że igła się raczyła złamać i jest,  jak widać ...














A na koniec - niespodziewana niespodzianka. Pamiętacie moją rybkę ? Powstała na konkurs u MARTY  , dopiero  później zrobiłam z niej złotą rybkę, ale to inna bajka. A w tej bajce,  brały udział 3 kucharki, z czego w wyniku losowania ... Martusia postanowiła obdarować nas Wszystkie. No i tadam - wczoraj odebrałam przesyłkę i teraz możecie mi zazdrościć, nie dość, że rybkę sama osobiście pożarłam, to jeszcze dostałam za to nagrodę  :)






A żeby nie było tak lekko, to dwie leżące karteczki, to papier czerpany, z którego mamy uczynić coś własnymi ręcyma, no i chyba się pochwalić :)  Dzięki Martuś, sprawiłaś mi wielką frajdę :)

Na koniec witam nowe obserwatorki,  bardzo mi miło, że do mnie  trafiłyście. Mam nadzieję, że bloger przestanie  mi robić roszadę,  co do ilości. Dziękuję za przemiłe komentarze pod jutowymi wyrobami, miło się czyta, że to co się robi, jest fajne :)
A teraz spadam, PIT się sam nie zrobi i to na jutro, buuuuuu :(
Pozdrawiam i do zaś :)

wtorek, 27 stycznia 2015

Wracam do Utah ;)


Może niekoniecznie w tym brzmieniu i takim zapisie,  jednak dziś znów będzie juta :)

Może ktoś reflektuje na torcik, o średnicy 22,5 cm ?





Niekoniecznie torcik, ale kształt się zgadza. Chciałam prosto i skromnie i chyba tak wyszło. Jak sądzicie ?






Dekoracja też.










Po zdjęciu wieczka, okazuje się, że to  puszeczka :)






Zbieram wszystko co widzę, gdzie, czy  u kogoś, na co mam pomysł, jak przerobić.  Moi prywatni policjanci, już mi zaczynają ograniczać te odchylenia :)






Później już poza kadrem wcisnęłam jeszcze parę pręcików, nie wpłynęły znacząco na wygląd kompozycji, ale to była taka kropka nad  " i ", której mi ewidentnie brakowało.










Jak już miałam rozwalone wszystko równo, to dziabnęłam 3 jajca.






Każde z inną koroneczką.










Witam Nowe obserwatorki, bardzo mi miło :)
Ostatnio  bloger mi świruje i co ktoś dojdzie, to ktoś znika i pewna magiczna cyfra jest nie do przeskoczenia, może teraz ?
Na dziś tak króciutko, dziękuję za poprzednie komentarze, baba z wiadrami szczególnie przypadła Wam do gustu. Zatem co powiecie dzisiaj ?
Pozdrawiam i do zaś :)

niedziela, 25 stycznia 2015

Paradoks.


Zachciało mi się kolorów. Stwierdziłam dość tej zimowej szarości i po ostatnich pracach w bieli,  złapałam za kwiatowe serwetki, by zatopić je w decu. No i co ? Za oknem dzisiaj tyle bieli, że zaraz ... no nie tak dobrze nie ma, żebym poszła się bawić - bo nie mam z kim,  zjeżdżać - bo nie mam z czego, na czym by się znalazło, ale górki nie usypię, nawet jak do pomocy wezwę Julusia . No więc pójdę sobie sama odśnieżać moje krzaki, choć sporo ich skasowaliśmy, jednak  te co zostały,  mogą się połamać, bo śnieg mokry, ciężki ...

Więc paradoksalnie, jak za oknem szarość ustąpiła miejsca wszechobecnej bieli,  to ja się bawię w kolory. A może właśnie dobrze robię ? Tak czy siak, jak to się mówi - byle do wiosny :)
Póki co, posadziłam sobie  kwiatki ... na wiaderkach. Zrezygnowałam z malowania wnętrza,  z powodów czysto praktycznych :)






Na największym znalazł się bukiet rumianków. Wysokość wiaderka 13,5 cm ;  średnica 14,5 cm.














Średnie ubrałam w żonkile. Wysokość wiaderka 10,5 cm ; średnica 12,5 cm.










Małych wiaderek mam dwie sztuki i na obu zrobiłam jednakowo, bo jak na pierwszym znalazł się  bukiecik bratków, to tak słodko wyglądał, że na drugim zrobiłam tak samo :) Wymiary wiaderka - wysokość 8,5 cm ; średnica 10 cm.










A na koniec oprzemy sprawę o bufet ;) Butelka chuda, długa, albo wysoka - zależy kto mówi - przy wiaderkach to ona wygląda jak ja, przy  ... no dobra, zrezygnuję z porównania, proporcje mówią same za siebie - wysokość butelki 32 cm, szerokość podstawy niecałe 5 cm.


















Powstała jeszcze jedna praca, jednak po zrobieniu zdjęć,  widać wyraźnie, że wymaga jeszcze sporo lakierowania, zatem pokażę ją w innym terminie.

Bardzo dziękuję za urocze komentarze pod moją frywolną rozpustą.
Przypominam o bajkowym CANDY . Zostało już niewiele dni, zatem to ostatnie przypomnienie :)
Powiem Wam, że im bliżej losowania, tym bardziej sama się denerwuję i jestem ciekawa, do kogo tym razem uśmiechnie się szczęście ?

A na dziś to tyle, zatem spadam na drzewo liście grabić ...  upssss, znów coś namieszałam ;)
Pozdrawiam i do zaś :)

Edytowane po opublikowaniu posta - kilka zimowych ujęć z mojego ogrodu.









Tu gdzie widać 4 małe bukszpany, jeszcze dwa tygodnie temu rosło 11 ponad 3,5 metrowych tuj ...






Czemu zostały wycięte ? Wszystko zasłaniały, a były już zbyt zdrewniałe,  na przycięcie wysokości.

piątek, 23 stycznia 2015

Frywolny czas ...


Czyli co robiłam, jak nic nie robiłam :)
Tak się złożyło, że chyba wybrakowany kalendarz kupiłam w tym roku i wszystko jakoś mocno spóźnione mam. Są tacy,  którzy  wiedzą,  kiedy Danuty mają imieniny, że o ciut wcześniej obchodzonych urodzinach nie wspomnę, bo tych to w ogóle w moim bublu nie zaznaczyli, a może dlatego, że  większość jednak wolałaby nie pamiętać... Mam jeszcze kilka asów w rękawie i mam nadzieję, że  udało mi się DANUSIĘ zaskoczyć, nie tylko spóźnieniem, ale i zawartością przesyłki.

Najpierw rzut okiem na prawie całość.






No i teraz widać skąd to spóźnienie, jak ja bidna musiałam w styczniu,  na rowerze,  po łąkach jeździć w poszukiwaniu kwiatków ...  no to pozbierałam same białe  ;)










A jak już je miałam, to w bukiecik ułożyłam :)










Troszkę w serduszko wplotłam :)










Danusia szepnęła, że kiedyś ...  jak będę się nudzić ...  to baaaaaardzo chciałaby taką malutką firaneczkę do kuchennego okienka. Co prawda wspominała coś o szydełku, ale stara jestem i co nie dosłyszę, to zmyślę i coś mi się chyba popierniczyło ;) Zrobiłam takie co nieco.










A jak już się rozpędziłam, to zrobiłam dwie gwiazdeczki, do ozdobienia woreczków z lawendą, oczywiście są w kolorze lawendowym, czego może nie widać. Wcześniej,  gdzieś mi się schowały, więc ich nie ma, na grupowym zdjęciu.






I na koniec jeszcze raz wspólna fotka.






Mam nadzieję, że niespodzianka się udała i Danusia mi odpuści spóźnienie i tą małą samowolkę,  z rodzajem zazdrostki :)
A Wam jak się podobają,  moje frywolne zabawy czółenkiem  ?

Na dzisiaj to tyle. Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Pozdrawiam i do zaś :)