Moje prace

Moje prace

niedziela, 16 marca 2014

Dwa ...


Dla niektórych magiczną cyfrą jest 7, wielu uważa, że  13 przynosi pecha, osobiście nie należę do żadnej z tych grup. Rozsądek i nauka mi podpowiada, że magiczną cyfrą jest 2. Nie oznacza to,  że szczęśliwa, czy nieszczęśliwa, pechowa, czy nie, po prostu życie,  bardzo często funkcjonuje  w systemie dwójkowym. Można tu przytaczać wiele przykładów, ale po co, sami wiecie, co występuje parami, choćby w budowie naszego organizmu ...
I jak tak patrzyłam, na tego bidnego zajączka, to stwierdziłam, że  czegoś mu brak i tak powstała ona :)















Od razu się facetowi poprawił humorek :)













Sesja niestety znów wypadła w domciu, bo za oknem, sami wiecie ...Ciekawe, czy ktoś zauważy, czym się różni pani zajączkowa, oprócz oczywistych - koloru ciała, koloru i rodzaju oczu i niby rzęs obok nich i  nie chodzi też o pochylenie brwi i sposobu wyszycia noska i o to, że wielkość minimalnie mniejsza ( grubość wełny inna ) też nie :)


Jakiś czas temu dostałam wyróżnienie od Sabinki  z Blogerzaby :)


Pewnie się denerwujesz, że zignorowałam Twój awans, nic podobnego, ja po prostu wiecznie  w biegu ...
A tu moje odpowiedzi 

1.Przypadek czy przeznaczenie? Proszę uzasadnić odpowiedź.
Jedno i drugie, życiem rządzi przypadek, ale ten który jest nam przeznaczony.

2.Czy pamiętasz blog, który przeczytałaś po raz pierwszy w życiu?
Tak i długo zastanawiałam się,  co z prowadzącą, bo nagle przestała pisać ... 

3.Jakie zajęcie domowe lubisz najbardziej a jakiego nie znosisz?
Nie dzielę na takie które lubię, po prostu je robię, ale nie znoszę prasowania i  akurat do tego,  otwarcie się przyznaję :)

4.Co jest Twoją najgorszą wadą?
Trudno powiedzieć jednym słowem, musiałabym powiedzieć zbyt wiele, a tego nie chcę ...

5.Jaka jest Twoja ulubiona zabawa z dzieciństwa?
Palant. Ciekawe kto jeszcze to zna i pamięta zasady :)

6.Jakie tematy książek najbardziej Cię interesują?
Oparte na faktach.

7.Czy wybrałabyś/ wybrałbyś się na daleką, zagraniczną wyprawę z plecakiem, czy wolisz wysoki standard?
Ani jedno, ani drugie.

8.Jakie kwiaty lubisz najbardziej?
Bez.

9.Marzyć czy spełniać marzenia?
Jedno i drugie :)

10.Wakacje w ruchu czy na leżaku?
W ruchu.

11.10 minut po skończeniu tego postu co będziesz robić?
Myć naczynia :) 

Bardzo  dziękuję Sabinko,  za to wyróżnienie, mam nadzieję, że moje odpowiedzi Cię zadowolą :)
A ponieważ mam problemy z wybraniem, kogo by obdarować, więc swoją nominację dedykuję Wszystkim, kto chce , niech bierze -  z adnotacją, że to  ode mnie :)

I to by było na tyle. Bardzo, bardzo dziękuję za życzenia z okazji moich imienin i za wszystkie komentarze. Pozdrawiam i do następnego  :)

czwartek, 13 marca 2014

Historia pewnej serwetki


Dawno temu, odkąd dałam radę sama przemierzyć Polskę -  z południowego zachodu, na Pomorze -  PKP - 5 przesiadek, 12 godzin podróży ...  wszystkie  wakacje i  ferie spędzałam u Babci na wsi. Sama zaczęłam tak podróżować w wieku 12 lat :)
Różne rzeczy się tam wymyślało , ale moim ulubionym zajęciem, oprócz czytania książek, było szydełkowanie. Wtedy nie było tak łatwo o wzory, nie było tylu fantastycznych czasopism, że o największej kopalni pomysłów pt. internet,  nie wspomnę. Jak więc pewnego razu,  u mojej ukochanej cioci, ujrzałam cud serwetkę, zapragnęłam ją sobie odrobić. Był to prezent z Bułgarii, od gospodyni, u której wujostwo było na wczasach. Ciocia uparcie twierdziła, że  w życiu tego nie zrobię, bo " już nie takie próbowały ",  to jest tak trudne, no i nie chciała pożyczyć. Użyłam całego swojego dyplomatycznego talentu i wydębiłam ową serwetkę,  na 24 godziny. Na rowerze,  to tak gnałam z powrotem " na pola " ( tak się mówiło na Babci hacjendę ), że mało dętki się nie  zapaliły z tej prędkości, od razu szydełko i nie ma mnie. Siedziałam calutką noc ... tuż przed upływem 24 godzin pojechałam do cioci, serwetka była prawie gotowa, cały środek zrobiony, zostały do dokończenia 3 okrążenia prościutkiej koronki na zewnątrz, byłam dumna. Ciocia mało nie padła  z wrażenia, była w szoku, że mi się udało, usłyszałam wtedy największy komplement - jesteś zdolna  !

Lata mijały, serwetka była ze mną ... przeprowadziła się pod Kraków ... kilkakrotnie się z nami przenosiła, aż w końcu  znalazła swoje miejsce w nowym domku ...  Kiedyś na imieniny ( stąd moje wspomnienie ),  dostałam takie kwiatki w wodzie - taki niby wazon odwrócony do " góry nogami ",  zatkany korkiem. Niestety, nie zauważyłam, że on pod wpływem słońca rozpuścił się i trwale zafarbował serwetkę. Nie pomogło Ace, ani inne wybielacze, pranie, odplamianie, ani chemia niemiecka, na dodatek na skutek próby ostrego potraktowania delikatnego przedmiotu w dwóch miejscach powstały dziurki  ...

I tu byłby koniec serwetkowej historii, gdyby nie Danusia - Anstahe , która pokazując na swoim blogu przecudnej urody jajeczka, dała mi pomysł ... Tak oto serwetka zaistniała w nowej odsłonie  ...








Jedno z jajeczek potraktowałam postarzaczem.




Wszystkie razem.




A tak wyglądała serwetka, zanim ją pocięłam ... teraz - nic nadzwyczajnego, ale wtedy - zapewniam -  to było COŚ !




Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca opowieści :)

A teraz się chwalę, na imieniny dostałam przepiękne karteczki i niespodzianki od :
Sabinki   :)




Teni  :)




Danusi   :)





I jeszcze raz boxik, bo to mistrzostwo świata !




Gosi - karteczka przyleciała aż z dalekiej Florydy. Gosia to Wielki talent, bloga nie posiada, ale robi fantastyczne rzeczy :)




Dziękuję Wam za pamięć, piękne życzenia i cudne niespodzianki :) :) :)

I to by było na tyle.
Witam Nowe obserwatorki, Wszystkim dziękuję za liczne komentarze pod moją " wycieczką na pole ", zapraszam częściej, a dziś zmykam świętować dalej :)
Pozdrawiam i do zaś :)

wtorek, 11 marca 2014

Wyszłam na pole ...


... bo w Krakowie nie idzie się na dwór, ani na podwórko, tylko na pole. Kiedyś mnie to raziło, a teraz mnie razi, jak powiem inaczej, znaczy się przez zasiedzenie,  stałam się miejscowa i tego się trzymajmy :)
No i jestem na tym polu, patrzę,  a tu normalnie cyrk na kółkach. Najpierw zjawił się niebieski ...





później  dołączył do niego różowy...




no i nie wiem, ja słyszałam, że ślimaki to obojnaki, ale te,  mają się wyraźnie " ku sobie " ...




zaczęło się mizianko ...




strach się bać, bo dołączył jeszcze do nich ten trzeci  :)




A na innym krzaczku dostrzegłam taki oto widoczek - pijany zając w pozycji horyzontalnej  :)




Maślane ślepia, uśmiech od ucha do ucha i się buja :) 




Teraz widać całą jego urodę ...




na którą od razu załapały się niebieski i różowy, zielonego gdzieś wcięło ;)




I to by było na tyle, krótko, zwięźle i na temat. Na wszelki wypadek wróciłam do domku i teraz  zabieram się za gołąbki, spokojnie, tym razem takie  do jedzenia :)
Pięknie dziękuję za odwiedziny, wszystkie komentarze, pozdrawiam i do zaś :)

niedziela, 9 marca 2014

Wieczorna sesja :)


W minionym tygodniu, na blogu KASI , trafiłam na niesamowity zajączkowy ranking
Wybrałam sobie tego, który mi najbardziej przypadł do gustu. A ponieważ zapowiada mi się pracowity tydzień, to skończywszy swojego pierwszego zajączka, od razu zrobiłam mu sesję. Wiem, jest do bani, to znaczy sesja jest do bani, ale co mi tam, z zajączka jestem wyjątkowo zadowolona  :) Już się chwaliłam, że mam mega inteligentnych obserwatorów i nie takie cuda są w stanie rozpoznać i dostrzec w nich to " coś " i zaakceptować. Więc narażając Was na dyskomfort wzrokowy, wrzucam, co wymodziłam :)

































Cechą charakterystyczną moich maskotek i zabawek, jest uśmiech i tym różni się mój zajączek od oryginału. Jestem pewna, że powstaną następne, wtedy zrobię im wspólną super sesję :)
Kasiu, dziękuję za inspirację :)

Witam nową obserwatorkę, bardzo miło mi Ciebie gościć :)
Dziękuję za wszystkie pochwały,  odnośnie moich renowacyjnych poczynań, pozdrawiam  i do następnego :)

piątek, 7 marca 2014

Reanimacja ...


Wiosna wiosną, ale czasem zachodzi taka potrzeba, gdy coś nam się szczególnie podoba, coś wybitnie uwielbiamy, do czegoś mamy szczególny sentyment, a to coś,  ekstra się spierniczyło ... Tym razem mowa o kuferku, którego stan " przed ",  był mniej więcej oto taki ...







 Po odnowieniu, wyszło mi tak :)










A ponieważ właścicielką onego,  jest moja chrześnica, która akurat  dzisiaj ma urodziny, zrobiłam jej karteczkę. Zestaw gadżetów i tematyka, nie jest przypadkowa, to młoda projektantka z wykształcenia i zamiłowania, z wielkimi ambicjami na sukces w tej branży, oby się spełniło :)
















Do kuferka oczywiście dorzuciłam jeszcze co nieco, jednak  pozostanie to moją słodką tajemnicą ... 
A Wam jak się podoba ? 

W tzw. międzyczasie zrobiłam jeszcze dwie owieczkowe rodzinki, które już sobie dotarły  do odbiorcy, na drugi koniec Polski - to tak dla formalności,  co by nie było o jakiś zbijaniach bąków ;)







Na koniec,  bardzo dziękuję za pochwały,  moich ślimakowych poczynań. Witam nową obserwatorkę. Wszystkich nadal zapraszam, pozdrawiam i do następnego :)